Cisza sandomierskich sadów i dawna stolica rodu
Skotniki leżą w dolinie rzeki Koprzywianki, blisko lewego brzegu Wisły. To położenie od stuleci determinowało codzienne życie tutejszej społeczności. Ziemia jest tu niezwykle żyzna, pokryta aluwiami rzecznymi i lessami. Spacerując, widzę rozległe sady będące świadectwem rolniczej tożsamości regionu. Jednak to samo położenie niosło niebezpieczeństwo. Wisła i Koprzywianka przez wieki regularnie wylewały, niszcząc dobytek. Częste podtopienia zmusiły mieszkańców do przeniesienia rodowej siedziby wyżej.
Kieruję kroki na wzniesienie, gdzie stoją kluczowe obiekty wsi. Kiedy stanęłam przed gotyckim kościołem świętego Jana Chrzciciela, uderzył mnie monumentalizm tej świątyni. Z bliska przyglądam się zewnętrznej, surowej bryle kościoła. Czerwona cegła, ułożona w układzie polskim, tworzy geometryczne wzory. Moje oczy śledzą potężne przypory wspierające wysokie ściany. Strzeliste okna wpuszczają do środka łagodne światło. Nad dachem wznosi się smukła wieżyczka na sygnaturkę, górująca nad okolicą. Do południowej ściany nawy przylega kruchta zwieńczona ażurową attyką, dobudowana około 1900 roku. Wyciągam aparat i robię pierwsze zdjęcie, starając się uchwycić średniowieczny urok ceglanych murów.
Pchnęłam ciężkie, drewniane drzwi i weszłam do wnętrza świątyni. W środku panuje chłodny półmrok. Moje oczy natychmiast kierują się ku górze. Sklepienie w nawie ma formę gwiazdy – skomplikowany układ żeber krzyżuje się nad moją głową, tworząc sklepienie gwiaździste. Całość opiera się na jednym, potężnym filarze usytuowanym dokładnie w centrum korpusu kościelnego. To rzadkie rozwiązanie jednofilarowe wywołuje głębokie wrażenie lekkości i zarazem potęgi. Przechodzę do zachodniej części nawy, gdzie wznosi się drewniana empora z zabytkowymi organami. Spoglądam w bok i dostrzegam okrągły witraż, przez który wpada kolorowe światło. Robię drugie zdjęcie wnętrza, chcąc uwiecznić tę niezwykłą przestrzeń.
Dopiero później, poznając historię tego miejsca, zrozumiałam, jak wielkie znaczenie dla kościoła miał jego fundator. Świątynię ufundował w 1347 roku arcybiskup gnieźnieński Jarosław Bogoria ze Skotnik, wybitna postać czternastowiecznej Polski. Jarosław Bogoria urodził się w Skotnikach około 1276 roku, a sakrę arcybiskupią otrzymał w 1342 roku z rąk papieża Klemensa. Choć oryginalny dokument erekcyjny kościoła nie zachował się, tutejsze kroniki wskazują na rok 1347 jako moment rozpoczęcia budowy. Inwentarz z 1892 roku podaje, że dokumenty dotyczące wzniesienia kościoła zabrał rząd austriacki. Konsekracja świątyni odbyła się około 1370 roku.
Przez kolejne stulecia wnętrze kościoła ulegało przekształceniom. Około 1582 roku ściany i sklepienie ozdobiono polichromiami, zachowanymi do dziś. W XVII i XVIII wieku wnętrze zyskało dekoracje stiukowe i rokokowe wyposażenie z około 1770 roku. Na filarze umieszczono kartusz ze sceną Chrztu Chrystusa. Świątynia przetrwała wiele trudnych chwil, w tym pożar w styczniu 1982 roku, po którym przeprowadzono prace konserwatorskie.
Tuż obok kościoła wznosi się dzwonnica. Analizując tutejsze źródła historyczne, napotykam na rozbieżność. Jedno z opracowań wskazuje, że dzwonnica pochodzi z lat 70. XVII wieku i reprezentuje styl barokowy. Inny dokument twierdzi natomiast, że pod koniec XIX wieku wzniesiono nową dzwonnicę, murowaną z piaskowca w stylu romańskim, którą następnie oszabrowano. Niezależnie od tego dzwonnica skrywa dzwony z 1654 i 1675 roku. Przed nią stoi odnowiona w 2013 roku figura świętego Jana Chrzciciela z XVII wieku.
Sama wieś Skotniki jest znacznie starsza niż murowana świątynia. Najwcześniejsze wzmianki o Skotnikach pochodzą z 1166 roku, kiedy to miejscowość została opisana jako wieś leżąca nad Wisłą w powiecie sandomierskim. W 1167 roku księżna Maria, żona Bolesława Kędzierzawego, jako pierwsza poświadczona właścicielka wsi przekazała Skotniki kapitule krakowskiej. Dziesięcinę z tej wsi przekazał biskup krakowski Fulko dla konwentu cystersów w Koprzywnicy. Przekazanie to nastąpiło najprawdopodobniej między rokiem 1185 a 1207. Aż do 1818 roku, kiedy to utworzono diecezję sandomierską, Skotniki administracyjnie należały do diecezji krakowskiej.
Dzieje tej miejscowości są nierozerwalnie złączone z rodem Bogoriów. Ten potężny ród rycerski posiadał tu swoją rodową siedzibę już od XIII stulecia. Z ich herbem wiąże się legenda o rycerzu Michale zwanym Bogoryją. Miał on walczyć u boku króla Bolesława Śmiałego pod Snowskiem w 1069 roku, wykazując się wielkim męstwem pomimo ran. W nagrodę król nadał mu herb przedstawiający dwie złamane strzały odwrócone od siebie grotami na czerwonym polu. Tego herbu używali później potomkowie Bogoriów – Skotniccy, biorąc nazwisko od nazwy rodowej wsi.
Najstarsi z rodu mieszkali w sąsiedniej Bogorii Skotnickiej, położonej bliżej rzeki. Jednak nizinny teren był niezwykle podatny na wylewy rzeczne i powodzie. Podtopienia skłoniły ich do przeniesienia siedziby na wyżej położone wzniesienie w Skotnikach. Z czasem wieś gniazdowa Bogoria Skotnicka opustoszała jako siedziba pańska, a centrum dóbr stał się skotnicki dwór.
Przechodzę przez park, by zobaczyć dawną rezydencję szlachecką blisko kościoła. Dwór w Skotnikach to przykład staropolskiej architektury obronnej. Budynek ma korpus z końca XVIII wieku, lecz jego najstarsze murowane części mają trzysta lat. Dwór wzniesiono na wzniesieniu otoczonym pozostałościami fosy i wału, chroniących przed nieproszonymi gośćmi. Budynek jest parterowy, podpiwniczony, zwrócony frontem w kierunku południowo-wschodnim.
Najciekawszym elementem dworu są cztery murowane, kwadratowe alkierze z drugiej połowy XVII lub początku XVIII wieku, usytuowane przy krótszych bokach korpusu. Alkierze wspierają narożne szkarpy, a wieńczą gzymsy z fryzami arkadowymi. Główny korpus jest drewniany, lecz otynkowany, co miało upodabniać budowlę do murowanych rezydencji. Całość nakrywa gontowy dach łamany polski, podczas gdy alkierze przykryte są odrębnymi dachami namiotowymi. W elewacji frontowej wyróżnia się ryzalit z drewnianym piętrem z XIX wieku, zakończony szczytem z dekoracją kostkową.
Majątek w Skotnikach przechodził różne koleje losu. W XVII wieku należał do Mikołaja Spytka Ligęzy, a następnie do rodu Piaseckich herbu Janina. Piaseccy zamieszkiwali dwór do drugiej połowy XVIII wieku. Gdy w 1772 roku zmarł Jan Kanty Piasecki, wdowa poślubiła przedstawiciela rodu Bogoriów Skotnickich. Posiadłość powróciła więc w ich ręce aż do parcelacji w 1945 roku.
Ostatnim przedwojennym właścicielem majątku był Maksymilian Skotnicki. W czasie II wojny światowej dwór pełnił funkcję ośrodka lokalnego dowództwa Armii Krajowej. Rodzina Skotnickich została zmuszona do opuszczenia swojej rodowej siedziby pod koniec 1944 roku. Maksymilian Skotnicki trafił do obozu jenieckiego w Murnau, gdzie zmarł 5 maja 1945 roku.
Po wojnie, na mocy reformy rolnej, dwór został odebrany właścicielom przez państwo komunistyczne. W latach 1945–1952 mieściła się w nim Szkoła Rolnicza, a później, do 1958 roku, dom starców. W kolejnych latach budynek zaadaptowano na Ośrodek Zdrowia, bibliotekę gromadzką, przedszkole oraz szkołę podstawową dla klas 1-3. W 1967 roku dwór uległ częściowemu zniszczeniu w wyniku pożaru. Przejęty przez PTTK w Sandomierzu, miał zostać przekształcony w stylową gospodę ludową, jednak remont po pożarze wykonano dopiero w 1977 roku.
Przełom nastąpił po zmianach ustrojowych w Polsce. Inicjatywy te doprowadziły do odzyskania własności. W 1997 roku gmina zwróciła dwór, park i fosę Maksymilianowi Skotnickiemu – synowi ostatniego właściciela, geografowi z Uniwersytetu Warszawskiego. Dziś posiadłość należy do jego synów, spadkobierców rodu. Choć dwór można oglądać jedynie z zewnątrz, otaczający go park z resztkami starodrzewu pozwala wyobrazić sobie dawną świetność tego miejsca.
Historia Skotnik to nie tylko losy rodów szlacheckich, ale również mniej znane wydarzenia codzienne, trwale zapisane w dokumentach parafialnych i gminnych. Przykładem jest tradycja szkolnictwa w tej wsi. O szkole w Skotnikach metryki wspominają przed 1667 rokiem. Po jej upadku, w 1829 roku pani Kochanowska ofiarowała plac i morgę ogrodu dla nauczyciela. W 1928 roku zbudowano nową szkołę powszechną na placu podarowanym przez Maksymiliana Skotnickiego.
Innym ciekawym aspektem życia dawnych Skotnik były młyny. W średniowieczu istniał tu spór o młyn nad rzeką Koprzywianką. W 1376 roku wdowa po Parkoszu toczyła spór z klasztorem koprzywnickim o młyn na Koprzywiance. Przed II wojną światową we wsi były też trzy żydowskie wiatraki, uszkodzone podczas wojny i później rozebrane.
Największym wyzwaniem dla mieszkańców były jednak wspomniane wylewy Wisły. W lutym 1892 roku wielka powódź zalała Skotniki i Bogoryję. W lipcu 1934 roku wody wtargnęły do kościoła, sięgając 30 cm ponad próg świątyni. To zdecydowało o budowie wałów w 1936 roku i skierowaniu ujścia rzeki Koprzywianki bezpośrednio do Wisły pod Sandomierzem. Mimo to w 1960 roku fala na Wiśle przerwała wał ziemny, zalewając wieś i niszcząc gospodarstwa.
Przeszłość Skotnik to także bolesne karty wojenne. Na cmentarzu parafialnym z 1819 roku stoi pomnik żołnierzy Armii Kraków poległych pod Osiekiem we wrześniu 1939 roku. W walce z okupantem zginęli mieszkańcy wsi, w tym generał Stanisław Skotnicki „Grzmot”, porucznik Maksymilian Skotnicki i Michał Skotnicki.
Dzisiejsze Skotniki są ciche, jakby zmęczone burzliwą historią ostatnich stuleci. Przechodzący obok rowerzysta, korzystający z trasy Green Velo, nawet nie zwalnia, mijając zabytkowy kościół i ukryty za drzewami dwór. Dla wielu to tylko kolejna wieś na trasie wycieczki, krótki przystanek w drodze do Sandomierza. Jednak dla mnie, po całym dniu spędzonym na odkrywaniu śladów rodu Bogoriów, to miejsce stało się symbolem trwania i ciągłości – trwania na przekór powodziom, wojnom i pożarom. Sto lat temu, w Słowniku Geograficznym Królestwa Polskiego, zapisano suche liczby o tutejszych domach i mieszkańcach. Dziś wiem, że pod tymi liczbami kryje się osiemset lat fascynującej, żywej ludzkiej historii, która wciąż pulsuje pod warstwą sandomierskiego lessu.
źródła: Gmina Samborzec, Zabytek.pl, tyna.info.pl, Wikipedia.
