"Większość rzeczy robią automaty, a automaty to my". Protest pracowników ZUS-u w Starachowicach

2026-04-15 12:56

W całej Polsce trwa protest pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Do akcji dołączają oddziały z kolejnych miejscowości. W środę 15 kwietnia, czwarty już protest odbył się przed siedzibą przy ulicy Radomskiej w Starachowicach. Związkowcy domagają się podwyżek płac o 1200 złotych. Związki zawodowe alarmują, że pracownicy są przeciążeni obowiązkami, a brak odpowiedniego wzrostu wynagrodzeń prowadzi do narastającej frustracji i odpływu kadr.

Protest pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Starachowicach

Od kilku tygodni trwa protest pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Przedstawiciele organizacji związkowych domagają się realnych rozmów oraz konkretnych decyzji w sprawie wynagrodzeń i warunków pracy. Atmosfera w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych staje się coraz bardziej napięta, a widmo ogólnokrajowego strajku staje się coraz bardziej realne. Kością niezgody pozostaje drastyczna rozpiętość oczekiwań finansowych. Podczas gdy strona związkowa twardo obstaje przy podwyżce rzędu 1200 zł brutto, zarząd odpowiada propozycją niemal czterokrotnie niższą, oferując 284 zł brutto (wliczając dodatki). Dotychczasowe negocjacje nie tylko nie doprowadziły do kompromisu, ale wręcz zaostrzyły spór, wyprowadzając na ścieżkę protestacyjną kolejne oddziały w całym kraju. Pracownicy, rozgoryczeni brakiem porozumienia, sukcesywnie dołączają do akcji, co stawia kierownictwo Zakładu pod ogromną presją w obliczu narastającej fali niezadowolenia.

Protestujemy w kwestii podniesienia płac, ponieważ od lat jesteśmy najniżej uposażoną grupą społeczną, jeżeli chodzi o urzędy i żądamy po prostu podwyżki. Żądania są sprecyzowane. To jest 1200 złotych na etat, żeby wyrównać dysproporcje pomiędzy innymi urzędami - powiedziała nam Olga Kaczmarska, ze Związku Zawodowego Pracowników ZUS.

Protest pod Zakładem Ubezpieczeń Społecznych w Starachowicach

Zdaniem pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, płaca jest zdecydowanie zaniżona w porównaniu do wiedzy, jakiej oczekuje pracodawca. Związkowcy podkreślają, że zadań jest coraz więcej, ale nie przekłada się to na godne zarobki.

Obecnie czujemy się bardzo pokrzywdzoną grupą. Uważamy, że pracodawca po prostu robi sobie z nas kiepskie żarty i dopóki nie dotrze do pracodawcy to, że ZUS to my, to niestety nic z tego nie będzie dobrego. Uważam, że wszyscy w całej Polsce jesteśmy już tak zdeterminowani, że te pieniądze się nam po prostu należą. I takie stwierdzenia, że nie ma w budżecie odpowiedniej gotówki, jest krzywdzące dla nas jako ludzi - dodaje Marta Piątek, przedstawiciel Związków Zawodowych Alternatywa w ZUS.

Protest pod ZUS-em w Starachowicach. Zdjęcia

Starachowice Radio ESKA Google News