Spotkanie na szczycie. Koniec spekulacji o inwestycjach
W czwartek (29.01) odbyło się spotkanie Przewodniczących Związków Zawodowych z najwyższym kierownictwem firmy. W rozmowach uczestniczyli m.in. Prezes Michael Kobriger, Prezes MAN Bus Mehmet Sermet oraz dyrekcja lokalnego zakładu.
Jednym z pytań zadanych przez związkowców były sensacyjne informacje o gigantycznych inwestycjach koncernu w Polsce. Z przekazu wynikało, że Starachowice staną się beneficjentem ogromnego pakietu inwestycyjnego. Zarząd wyjaśnił sytuację wprost:
- Inwestycje tylko w Niepołomicach. Lwia część funduszy z perspektywy do 2030 roku jest zarezerwowana wyłącznie dla zakładu w Niepołomicach. Do Starachowic może trafić 100-120 mln złotych.
- Brak rozbudowy w Starachowicach. Zarząd zaprzeczył planom budowy nowych hal czy wprowadzania zupełnie nowych linii technologicznych, o których spekulowały media.
- Co z nowymi miejscami pracy? Informacje o planowanym zatrudnieniu dodatkowych 100 osób zostały oficjalnie zdementowane.
"Inwestycja w produkt" – co to oznacza dla pracowników?
Mimo braku spektakularnej rozbudowy infrastruktury, Starachowice nie zostają całkowicie pominięte. Zarząd podkreślił, że nakłady finansowe w regionie należy rozumieć jako inwestycję w produkt.
W praktyce oznacza to utrzymanie ciągłości technologicznej i dostosowywanie linii do aktualnie produkowanych modeli, ale bez zwiększania mocy przerobowych czy zmiany profilu fabryki na wielką skalę, jak sugerowały wcześniejsze wypowiedzi polityków (w tym szefa MON).
Niepokojące dane o zatrudnieniu
Podczas spotkania poruszono również wrażliwy temat stabilności załogi. Jak wynika z przekazanych informacji, wskaźnik fluktuacji w starachowickim zakładzie jest obecnie wyższy, niż zakładano w planach produkcyjnych. Zamiast gwałtownego wzrostu, wyzwaniem dla zakładu może stać się utrzymanie obecnej kadry i optymalizacja procesów przy aktualnym stanie zatrudnienia.
Starachowice na mapie koncernu MAN
Choć Starachowice pozostają istotnym ośrodkiem produkcyjnym, ich rola w nowej strategii giganta jest znacznie skromniejsza, niż próbowano to przedstawiać w ostatnich dniach. Brak transferu przełomowych technologii (takich jak systemy magazynowania energii) oznacza, że zakład będzie musiał budować swoją pozycję w oparciu o dotychczasowe, sprawdzone rozwiązania.