Kilometrówki świętokrzyskich posłów. Rekordzistami duet ze Starachowic

2026-05-21 13:31

Ile kosztuje mobilność naszych przedstawicieli na Wiejskiej? Najnowsze dane o wydatkach posłów na przejazdy prywatnymi samochodami w 2025 roku rzucają nowe światło na koszty funkcjonowania biur poselskich. W regionie świętokrzyskim bezapelacyjnymi liderami wydatków jest duet parlamentarzystów ze Starachowic, którzy znaleźli się w ścisłej krajowej czołówce zestawienia

Kilometrówki świętokrzyskich posłów. Rekordzistami duet ze Starachowic

i

Autor: Agata Wojtyszek/Krzysztof Lipiec/ Facebook Kilometrówki świętokrzyskich posłów. Rekordzistami duet ze Starachowic

System rozliczania tzw. kilometrówek od lat budzi emocje, ponieważ opiera się niemal wyłącznie na bezgranicznym zaufaniu do polityków. Posłowie nie muszą przedstawiać faktur za paliwo ani paragonów; podstawą wypłaty środków jest prosta deklaracja o liczbie przejechanych kilometrów. W 2025 roku łączna suma wydana na ten cel przez wszystkich parlamentarzystów przekroczyła barierę 12,3 miliona złotych.

Starachowicki duet w "pierwszej dziesiątce" kraju

Największe poruszenie w regionie wywołuje fakt, że dwoje posłów ze Starachowic — Agata Wojtyszek oraz Krzysztof Lipiec — to krajowi rekordziści. Oboje parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości "wymaksowali" dostępny limit, deklarując wydatki na poziomie 48 300 zł. Taka kwota odpowiada przejechaniu w ciągu roku aż 42 000 kilometrów służbowym pojazdem.

Dla porównania, dystans ten niemal odpowiada długości ziemskiego równika, co w praktyce oznacza, że każdy z tych posłów musiałby spędzać w samochodzie średnio około dwóch godzin dziennie, wliczając w to wszystkie weekendy i święta. W ogólnopolskim rankingu plasuje ich to w pierwszej dziesiątce posłów o najwyższych kosztach przejazdów, tuż obok takich postaci jak Łukasz Mejza (Nr.1 w Polsce 49 100 zł.) i Jacek Sasin (Nr 10. w Polsce 48 300 zł.).

Starachowice Radio ESKA Google News

Ranking wydatków posłów ziemi świętokrzyskiej (2025)

Analiza sprawozdań ryczałtowych biur poselskich z okręgu kieleckiego pokazuje znaczne rozbieżności w deklarowanych kosztach. Podczas gdy jedni sięgają po górny limit, inni wykazują znacznie skromniejsze potrzeby transportowe

Zestawienie wydatków świętokrzyskich parlamentarzystów na kilometrówki:

  • Krzysztof Lipiec (PiS): 48 300 zł (42 000 km)
  • Agata Wojtyszek (PiS): 48 300 zł (42 000 km)
  • Andrzej Kryj (PiS): 48 082 zł (41 810 km)
  • Mariusz Gosek (PiS): 45 922 zł (39 933 km)
  • Lucjan Pietrzczyk (KO): 44 166 zł (38 405 km)
  • Rafał Kasprzyk (Polska 2050/Centrum): 43 010 zł (37 400 km)
  • Andrzej Szejna (Lewica): 28 385 zł (24 682 km)
  • Marzena Okła-Drewnowicz (KO): 14 310 zł (12 444 km)
  • Michał Wawer (Konfederacja): 14 224 zł (12 369 km)

System pod ostrzałem – brak kontroli i nowe zasady

Wysokie kwoty u liderów rankingu wynikają z braku mechanizmów weryfikacyjnych. Kancelaria Sejmu wypłaca środki na podstawie tzw. "słowa honoru", co zdaniem ekspertów jest systemem patogennym, premiującym brak transparentności. Dla kontrastu, poseł Marcin Warchoł (również z regionu rzeszowskiego, ale współpracujący w ramach klubu PiS) rozliczył w tym samym okresie zaledwie... 1 złoty kilometrówki.

Poselski patent na „zarabianie” na kółkach? 

Dlaczego ten system jest tak kontrowersyjny?

  • Brak faktur i paragonów. Posłowie nie muszą przedstawiać dowodów zakupu paliwa ani dokumentować tras (skąd, dokąd i w jakim celu jechali). Wypłata środków następuje na podstawie prostej, miesięcznej deklaracji o liczbie przejechanych kilometrów.
  • „Auto z wypożyczalni” na koszt podatnika. Niektórzy posłowie znaleźli sposób na to, by nie eksploatować własnych pojazdów. Wynajmują samochody na koszt biura poselskiego, a następnie... pobierają kilometrówkę za jazdę tymi właśnie autami. W ten sposób z budżetu biura opłacany jest najem, a z kilometrówki poseł otrzymuje czysty zwrot, który przy średnim spalaniu pozwala mu jeszcze „zaoszczędzić” sporą kwotę na każdym przejechanym dystansie.
  • Warszawskie absurdy. Choć rekordziści ze Starachowic mają do przejechania konkretną trasę do stolicy, w zestawieniach pojawiają się posłowie z Warszawy, którzy deklarują ponad 30 tys. kilometrów rocznie, mimo że do Sejmu mają zaledwie kilka kilometrów.

Koniec „Bizancjum”? Głosy oburzenia sprawiły, że od 1 stycznia 2026 roku wejdą w życie nowe ograniczenia. Posłowie będą mogli rozliczyć maksymalnie 1 500 km miesięcznie w ramach okręgu wyborczego. Do tego czasu jednak system pozostaje jednym z najbardziej nietransparentnych elementów funkcjonowania polskiego parlamentu.