„Ma Pan ludzi za idiotów?” – Burza w sieci po kontroli w schronisku Baros i wpisie Prezydenta Boguckiego

2026-01-22 13:18

„Ciemny lud to kupi”, „Syf przykryty warstwą słomy”, „Gdzie są budy?” – to tylko ułamek lawiny komentarzy, jaka przetoczyła się przez profil prezydenta Skarżyska-Kamiennej, Arkadiusza Boguckiego. Choć włodarz ogłosił sukces i „pozytywną opinię” po kontroli w schronisku Baros, mieszkańcy i społecznicy mówią jednym głosem: to medialna ustawka.

„Ma Pan ludzi za idiotów?” – Burza w sieci po kontroli w schronisku Baros i wpisie Prezydenta Boguckiego

i

Autor: Arkadiusz Bogucki/ Facebook „Ma Pan ludzi za idiotów?” – Burza w sieci po kontroli w schronisku Baros i wpisie Prezydenta Boguckiego

Kontrole w świętokrzyskich schroniskach dla zwierząt

Zima i bardzo niskie temperatury to czas szczególnie trudny dla zwierząt. Na polecenie wojewody świętokrzyskiego Józefa Bryka przeprowadzono kontrole w schroniskach dla bezdomnych zwierząt na terenie województwa świętokrzyskiego. Czynności wykonywali przedstawiciele Powiatowych Inspektoratów Weterynarii. Kontrole zakończyły się w siedmiu z ośmiu schronisk na terenie województwa. Zgodnie z informacja wojewody, wyniki kontroli wykazały, że zwierzęta są bezpieczne. Stwierdzono tylko jedno uchybienie.

Wszystko zaczęło się od entuzjastycznego wpisu prezydenta Boguckiego. Włodarz, nawiązując do głośnej w całej Polsce akcji Dody i kontroli w Bytomiu, poinformował, że schronisko Baros przeszło inspekcję Powiatowego Lekarza Weterynarii. Wynik? Pozytywny. Kojce zabezpieczone, słoma dowieziona, dobrostan zachowany.

Problem w tym, że wystarczyło kilka zdjęć dołączonych do posta, by czujne oczy internautów i ekspertów od ochrony zwierząt dostrzegły obraz drastycznie odbiegający od urzędowej narracji.

Budy-widma i słoma na betonie

Największe kontrowersje wzbudziły warunki bytowe zwierząt w czasie panujących mrozów. Na opublikowanych fotografiach widać psy zakopane w słomie, ale... leżące bezpośrednio na betonowej wylewce.

„Słoma rzucona na beton bez drewnianego podestu przy ujemnych temperaturach szybko wilgotnieje i zamiast grzać, wyciąga ciepło z organizmu psa” – punktują komentujący. Najczęściej zadawanym pytaniem pod postem było jednak: Gdzie są budy? Na zdjęciach widać jedynie pręty i betonowe ściany kojców, co nasuwa podejrzenie, że psy nie mają możliwości schronienia się w izolowanym, suchym pomieszczeniu.

„Rączka rączkę myje”, czyli kryzys zaufania do inspekcji

Prezydent Bogucki podpiera się opinią Powiatowego Lekarza Weterynarii (PIW). Jednak dla osób śledzących losy „mordowni” w Polsce, taki argument jest bezwartościowy. Internauci przypominają przypadki z Bytomia, Radys czy Wojtyszek, gdzie przez lata PIW nie stwierdzał uchybień, podczas gdy za zamkniętymi bramami zwierzęta umierały z głodu i chorób.

„Kontrola PIW to parodia. Jedzie kumpel do kumpla i wystawia opinię, że wszystko jest super” – pisze pani Anna, jedna z komentujących. Mieszkańcy domagają się dopuszczenia do schroniska niezależnych organizacji prozwierzęcych i weterynarzy spoza lokalnego układu.

Starachowice Radio ESKA Google News

Twierdza Baros. Wolontariat, którego nie ma

Kolejnym punktem zapalnym jest kwestia wolontariatu. Schronisko Baros od lat cieszy się złą sławą miejsca „zamkniętego”. Z relacji mieszkańców wynika, że wejście na teren obiektu jest praktycznie niemożliwe, a psy do adopcji wydawane są „przed bramę”.

  • Brak socjalizacji. Bez wolontariuszy psy dziczeją, co uniemożliwia ich skuteczną adopcję.
  • Brak transparentności. Miejsce, które nie ma nic do ukrycia, otwiera drzwi dla mieszkańców i mediów. Dlaczego Baros tego nie robi?

Pytania bez odpowiedzi

Pod postem prezydenta padły konkretne pytania, na które urząd na razie milczy:

  1. Czy psy są kastrowane i sterylizowane? (Gmina płaci za to publiczne pieniądze).
  2. Jak wygląda umowa z firmą Baros? Czy przewiduje ona realny wolontariat i spacery?
  3. Co znajduje się w miskach? Internauci dopatrzyli się na zdjęciach rozmoczonego chleba, który dla psa w zimie jest dietą głodową.

„Nie idziemy na kompromisy” – sprawdzamy!

Prezydent Bogucki zadeklarował, że w kwestii dobrostanu nie idzie na kompromisy. Mieszkańcy Skarżyska trzymają go za słowo i zapowiadają, że nie odpuszczą. Padają zaproszenia dla ogólnopolskich aktywistów – Konrada Kuźmińskiego z DIOZ, Łukasza Litewki czy samej Dody.

Jeśli schronisko Baros rzeczywiście jest wzorową placówką, prezydent nie powinien mieć problemu z zaproszeniem niezależnej kontroli i otwarciem bram dla wolontariuszy. Dopóki to nie nastąpi, urzędowe posty o „bezpiecznych kojcach” będą odbierane jedynie jako cyniczny PR uprawiany na cierpieniu zwierząt.