Najbardziej fotogeniczny dworzec w Polsce ma święto. Musisz go zobaczyć!

Wyobraź sobie, że stoisz w samym centrum miasta i nagle nad Twoją głową ląduje potężny, futurystyczny spodek. To nie jest klatka z filmu science-fiction z lat 80., ale codzienność mieszkańców stolicy województwa świętokrzyskiego. Właśnie dziś przypada wyjątkowa rocznica dla jednego z najbardziej niesamowitych budynków w kraju. Czy wiesz, że ten architektoniczny ewenement, który przyciąga fanów modernizmu z całej Europy, obchodzi właśnie swoje urodziny?

Dworzec autobusowy w Kielcach nocą przypominający spodek UFO. O historii kieleckich dworców przeczytasz na Eska Starachowice.
Autor: UM Kielce/ Materiały prasowe

Kieleckie UFO czyli wizja wyprzedzająca epokę

Gdy w połowie lat 70. zapadła decyzja o budowie nowego węzła komunikacyjnego, nikt nie spodziewał się, że powstanie tu coś tak radykalnie innego. Projektant Edward Modrzejewski wraz z inżynierami Jerzym Radkiewiczem i Mieczysławem Kubalą postanowili zerwać z nudnym schematem liniowym. Zamiast peronów ustawionych jeden za drugim, postawili na formę wyspy, którą autobusy mogły okrążać bez żadnych przeszkód. To rozwiązanie nie tylko wyglądało kosmicznie, ale przede wszystkim było genialnie funkcjonalne.

Architektura dworca opierała się na centralnej rotundzie hali, wokół której pasażerowie mogli błyskawicznie przemieszczać się do właściwych stanowisk. Całość otaczało charakterystyczne zadaszenie, które wielu kojarzyło się z pierścieniem Saturna. Czy można wyobrazić sobie lepszy przykład polskiego modernizmu? Wnętrza zdobiła słynna porcelana z Ćmielowa, a przeszklona kopuła ze świetlikami zapewniała naturalne światło.

Historia dworca to jednak nie tylko pasmo sukcesów, bo obiekt miał być rekordzistą wydajności. Założenia były ambitne, gdyż spodek miał obsługiwać nawet 1500 autobusów i blisko 25 tysięcy pasażerów w ciągu jednej doby. Niestety, kolejne lata przyniosły marazm i brak inwestycji, przez co unikalna konstrukcja zaczęła powoli niszczeć pod ciężarem reklam i przypadkowych budek z jedzeniem. Podróżni coraz częściej zamiast podziwiać detale, omijali wzrokiem pękające ściany i brudne szyby.

Dokładnie 20 lipca 1984 roku podróżni po raz pierwszy mogli wejść do wnętrza kieleckiego "UFO". Budowa trwała blisko dekadę, ale efekt końcowy przeszedł najśmielsze oczekiwania ówczesnych wizjonerów. Dziś, po latach wzlotów i upadków, dworzec Kielce znów lśni pełnym blaskiem i udowadnia, że dobra architektura jest odporna na upływ czasu. Dlaczego to miejsce wzbudza takie emocje i jak udało się uratować symbol miasta przed ruiną?

Zrujnowany symbol i walka o przetrwanie

Przez długi czas losy słynnego spodka wisiały na włosku, szczególnie gdy zmienił się właściciel nieruchomości. Nowe koncepcje były bezlitosne i zakładały przekształcenie obiektu w gigantyczną galerię handlową, w której dworzec byłby jedynie skromnym dodatkiem. Charakterystyczna kopuła miała stać się widoczna jedynie z lotu ptaka, tracąc swój unikalny charakter w miejskiej zabudowie. Czy Kielce mogły pozwolić na utratę swojego najbardziej rozpoznawalnego znaku towarowego?

Na szczęście w 2013 roku obiekt trafił do rejestru zabytków, co zablokowało plany jego drastycznej przebudowy. Trzy lata później miasto zdecydowało się odkupić nieruchomość, co otworzyło drogę do uratowania zabytku. To był ostatni dzwonek, by zatrzymać postępującą degradację i przywrócić spodkowi dawny blask, na który zasługiwał od lat. Wszyscy z niecierpliwością czekali na moment, w którym maszyny budowlane wjadą na plac przy ulicy Czarnowskiej.

Modernizacja która uratowała duszę budynku

Jesienią 2018 roku rozpoczęła się wielka metamorfoza, która miała pogodzić historyczny wygląd z nowoczesnymi standardami obsługi. Co istotne, ekipy budowlane zachowały bryłę dworca, wyburzając jedynie te elementy, które nie nadawały się do renowacji. Było to wyzwanie inżynieryjne na ogromną skalę, bo odtworzono nawet charakterystyczny napis "Dworzec" oraz detale świetlików dachowych. Oryginalne fragmenty konstrukcji, których nie dało się już wykorzystać, trafiły jako eksponaty do muzeum w Busku-Zdroju.

Oficjalne otwarcie jako nowe Centrum Komunikacyjne odbyło się 27 sierpnia 2020 roku. To była chwila, na którą czekali wszyscy mieszkańcy i fani architektury w całej Polsce. Odnowiony tunel prowadzący od ulicy Czarnowskiej oraz nowoczesne kasy biletowe sprawiły, że obiekt stał się wizytówką regionu. Wnętrze wypełniła zieleń, a funkcjonalność budynku weszła na zupełnie nowy poziom, niedostępny dla wielu innych miast.

Współczesne oblicze kieleckiego spodka

Dziś dworzec Kielce to obiekt o trzech kondygnacjach, który tętni życiem od świtu do nocy. Na najniższym poziomie, czyli -1, pasażerowie mogą skorzystać z nowoczesnej przechowalni bagażu oraz toalet. Są tu zamontowane samoobsługowe skrytki bagażowe z intuicyjnym menu w trzech językach, co znacznie ułatwia życie zagranicznym turystom. Dzięki temu można zostawić walizki i ruszyć na zwiedzanie miasta bez zbędnego obciążenia.

Główna hala na poziomie 0 to miejsce, gdzie znajdują się kasy biletowe i serce informacji pasażerskiej. Podróżni mogą tu zasięgnąć rady w punkcie informacyjnym czynnym codziennie od godziny 6:00 do 21:30. Co ciekawe, dworzec oferuje dwie poczekalnie – dzienną oraz całodobową, co jest rzadkością w tego typu obiektach. Bezpłatne Wi-Fi pozwala na szybkie sprawdzenie połączeń lub dokończenie pracy w oczekiwaniu na kurs.

Na najwyższym piętrze zlokalizowano mediatekę, co czyni to miejsce czymś więcej niż tylko przystankiem w podróży. To przestrzeń, gdzie kultura spotyka się z transportem w sposób naturalny i nowoczesny. Z kolei na poziomie 1 znajdują się perony, z których odjeżdżają autobusy dalekobieżne oraz busy lokalne. Nowoczesny system informacji wizualnej i dźwiękowej sprawia, że znalezienie właściwego stanowiska jest banalnie proste.

Dostępność i technologia na miarę XXI wieku

Obiekt został w pełni dostosowany do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Znajdziemy tu system Bikonów ułatwiający orientację osobom niewidzącym, a także mapy dworca zapisane w alfabecie Braille'a. Dla osób niesłyszących dostępna jest usługa tłumacza języka migowego online. To standardy, których mógłby pozazdrościć niejeden nowoczesny dworzec lotniczy w Europie.

Technologia wkroczyła też w proces zakupu biletów, co doceniają szczególnie młodzi podróżni. Oprócz tradycyjnych kas na miejscu, bilet na przejazd komunikacją miejską można kupić błyskawicznie przez aplikacje mobilne, takie jak Jakdojade. Cały proces jest intuicyjny i eliminuje potrzebę szukania biletomatu tuż przed odjazdem autobusu. Takie rozwiązania sprawiają, że podróżowanie po Kielcach staje się przyjemnością, a nie logistycznym wyzwaniem.

Czy wiesz że escalatory miały być z Leningradu?

Z historią tego miejsca wiąże się wiele niesamowitych anegdot, które dodają mu charakteru. Czy wiesz, że wewnątrz hali miały działać pierwsze ruchome schody w mieście? Ich mechanizm miał przyjechać prosto z Leningradu na początku lat 80., ale plany pokrzyżował stan wojenny i sprzęt nigdy nie dotarł do celu. Dopiero po ostatniej modernizacji pasażerowie mogą korzystać z tego udogodnienia, łączącego sprawnie poszczególne poziomy.

Kosmiczny klimat dworca doceniają nawet osoby zawodowo związane z gwiazdami. Niedawno gościem "kieleckiego spodka" był Sławosz Uznański, polski astronauta z Europejskiej Agencji Kosmicznej. Jego wizyta nadała budynkowi jeszcze bardziej pozaziemski wymiar i była symbolicznym potwierdzeniem jego unikalności. Przed wejściem warto też zwrócić uwagę na rzeźbę Sławomira Micka, przedstawiającą m.in. kultowego "ogórka".

Punkt obowiązkowy na mapie Polski

Dworzec autobusowy w Kielcach to nie tylko środek transportu, to przede wszystkim duma lokalnej społeczności. Położony rzut beretem od ulicy Żelaznej, gdzie znajduje się dworzec kolejowy Kielce zarządzany przez PKP, tworzy spójny węzeł komunikacyjny. Choć kolejowa stacja ma swoją własną historię, to właśnie autobusowe UFO pozostaje najbardziej fotogenicznym punktem w tej części kraju.

Dzisiejsze urodziny to doskonała okazja, by przypomnieć sobie, jak ważne jest dbanie o dziedzictwo architektury powojennej. Kielecki spodek udowodnił, że budynek skazany na zapomnienie może stać się perłą nowoczesności. Jeśli kiedykolwiek będziesz w okolicy, nie traktuj go tylko jako miejsca przesiadki. Usiądź na moment w hali pod świetlikami i poczuj klimat lat 80. w najlepszym możliwym wydaniu.

Czy uważasz, że inne polskie miasta również powinny w ten sposób dbać o swoje modernistyczne zabytki, zamiast je wyburzać? A może masz własne wspomnienia związane z podróżowaniem z tego niezwykłego miejsca? Podziel się swoją opinią w komentarzu pod artykułem!