Nie tylko Zagnańsk i Suchedniów. Biolożka zdradza, jak znaleźć grzyby tam, gdzie inni nie zaglądają

Lipiec w lasach konecko-przysuskich przywitał nas w tym roku niezwykłym urodzajem. Połączenie obfitych opadów z falami letniego ciepła sprawiło, że ściółka dosłownie „eksplodowała” owocnikami, przyciągając do lasów tłumy pasjonatów. Czy jednak grzybobranie to tylko wyścig po pełne kosze? O magii „kwitnącej ziemi”, rodzinnej tradycji i biologicznym spojrzeniu na leśny ekosystem rozmawiamy z Małgorzatą Kwiecień – biolożką, która o grzybach potrafi opowiadać z równą pasją, co o swoich uczniach.

„Lipcowe grzybobranie jako sposób na odpoczynek i kontakt z naturą” – rozmowa z biologiem i pasjonatką grzybobrania

Pani zdjęcia z tegorocznego grzybobrania spotkały się z dużym zainteresowaniem w mediach społecznościowych. Skąd wzięła się ta pasja?

Jestem biologiem i uczę w dwóch łódzkich liceach, w tym w jednym o profilu artystycznym. Kontakt z przyrodą jest ważną częścią zarówno mojej pracy, jak i życia prywatnego. Latem staram się jak najczęściej bywać na działce i właśnie wtedy z niecierpliwością wypatruję pierwszych lipcowych wysypów grzybów. To nie tylko zbieranie grzybów, ale przede wszystkim obserwowanie przyrody, wyciszenie i odpoczynek od codziennego pośpiechu - mówi Małgorzata Kwiecień.

W tym roku lasy obrodziły wyjątkowo obficie. Z czego to wynika?

Tegoroczny sezon jest naprawdę bardzo dobry. Po okresach intensywnych opadów przyszły ciepłe dni i noce, a właśnie takie połączenie wilgoci i temperatury najbardziej sprzyja tworzeniu owocników. Grzybnia rozwija się pod ziemią przez cały czas, a gdy warunki stają się odpowiednie, grzyby potrafią pojawić się dosłownie w ciągu kilku dni.

Jako biolog ma Pani jakieś wskazówki dla początkujących grzybiarzy?

Przede wszystkim warto zwracać uwagę na to, pod jakimi drzewami szukamy grzybów. Większość gatunków tworzy z drzewami mikoryzę, czyli obustronnie korzystną współpracę. Borowików warto szukać pod sosnami, świerkami, dębami czy bukami, koźlarzy pod brzozami lub osikami, a maślaków najczęściej w młodych lasach sosnowych.Ale warto też po prostu uczyć się czytać las. W okolicach lasów konecko-przysuskich często można usłyszeć od miejscowych powiedzenie „Ziemio kwitnie”. Gdy na odsłoniętej leśnej glebie pojawiają się charakterystyczne białe, watowate naloty grzybni, doświadczeni grzybiarze mówią właśnie, że „ziemio kwitnie”. Dla wielu z nich jest to znak, że las zaczyna intensywnie pracować i w najbliższym czasie można spodziewać się dobrego wysypu. Jako biolog wiem, że decydujące znaczenie mają wilgotność, temperatura i kondycja grzybni, ale jednocześnie ogromnie cenię wiedzę lokalnych grzybiarzy. To ludzie, którzy od dziesięcioleci obserwują te same lasy i potrafią dostrzec subtelne sygnały niewidoczne dla początkujących. Uważam, że warto ich słuchać, bo takie lokalne prawdy są częścią naszego przyrodniczego dziedzictwa i często wynikają z wieloletniej, uważnej obserwacji natury.

Starachowice Radio ESKA Google News

Każdy grzybiarz ma podobno swoje sekretne miejscówki.

To prawda. Takich miejsc raczej się nie zdradza. Ale w tym roku grzybiarzy jest tak wielu, że często najlepsze okazy znajduję tam, gdzie większość osób nawet nie zagląda. Czasem wystarczy odejść od głównych leśnych dróg czy parkingów i wejść w mniej oczywisty fragment lasu. To właśnie tam można znaleźć prawdziwe grzybowe perełki.

Wiele osób uważa, że grzyby najlepiej rosną po pełni Księżyca.

To jedno z najbardziej znanych przekonań wśród grzybiarzy. Jako biolog muszę jednak powiedzieć, że nauka nie potwierdziła jednoznacznego wpływu pełni na wzrost grzybów. O tym, czy pojawi się wysyp, decydują przede wszystkim opady, wilgotność i temperatura. Wielu grzybiarzy od lat obserwuje jednak, że po pełni często trafiają na dobre zbiory. Traktuję to bardziej jako ciekawą tradycję i element doświadczenia niż potwierdzoną zależność.

Czy rzeczywiście trzeba wstawać o świcie, żeby znaleźć grzyby?

To kolejny popularny mit. Wczesny poranek ma swoje zalety – jeśli chcemy dotrzeć do miejscówek przed innymi grzybiarzami. Natomiast same grzyby nie znikają po kilku godzinach. Jeśli warunki są odpowiednie, można znaleźć piękne okazy również w południe czy po południu. Sama często wybieram się do lasu później i również wracam z pełnymi koszami. Kluczem jest znajomość lasu, siedlisk i cierpliwość, a nie konkretna godzina wyjścia.

Jak wygląda jakość tegorocznych zbiorów? 

Na początku sezonu trafiało się więcej robaczywych grzybów. Obecnie jest zdecydowanie lepiej. Około 20% moich zbiorów stanowią grzyby, które nie nadają się do zabrania. Większość z nich zostawiam w lesie – nadal pełnią ważną rolę w ekosystemie, rozsiewają zarodniki i są pokarmem dla wielu leśnych organizmów.

Grzybobranie to u Was rodzinna tradycja?

Zdecydowanie tak. Grzyby zbieramy całą, trzyosobową rodziną. Naszego syna zaraziliśmy tą pasją praktycznie od urodzenia. Jeszcze jako niemowlę jeździł z nami w wózku po lasach konecko-przysuskich. Dziś jest nastolatkiem i sam z ogromnym zaangażowaniem wypatruje borowików. To jedna z tych pasji, które naprawdę można przekazywać z pokolenia na pokolenie.

W mediach społecznościowych działa wiele grup dla miłośników grzybobrania.

To świetne miejsca do wymiany doświadczeń, nauki i dzielenia się radością z udanych wypraw. Niestety, coraz częściej pojawia się też hejt i niepotrzebna krytyka. Ktoś skomentuje wielkość zbiorów, ktoś inny podważy miejsce ich znalezienia albo wyśmieje początkującego grzybiarza. Uważam, że warto reagować na takie zachowania. Nigdy nie wiemy, kto siedzi po drugiej stronie ekranu. Osoba o większej wrażliwości może bardzo przeżyć nawet pozornie błahy, złośliwy komentarz. Grzybobranie powinno nas łączyć, a nie dzielić.

Czego życzy Pani wszystkim grzybiarzom?

Przede wszystkim bezpiecznych wypraw, szacunku dla lasu i wielu pięknych okazów. Las to niezwykły ekosystem, z którego warto korzystać z rozwagą. Zbierajmy tylko te gatunki, które dobrze znamy, nie niszczmy grzybów, których nie zabieramy, i pamiętajmy, że najcenniejsze w grzybobraniu są nie tylko pełne kosze, ale także czas spędzony wśród natury. Myślę, że właśnie to sprawia, że do lasu chce się wracać – niezależnie od tego, ile grzybów uda się znaleźć.

Dziękujemy za rozmowę i cenne wskazówki! 

Leśne ABC. O czym warto pamiętać w lipcu?

  • Lokalizacja: Choć każdy ma swoje sekrety, lasy konecko-przysuskie to obecnie jeden z najgorętszych punktów na mapie województwa świętokrzyskiego.
  • Współpraca z naturą: Szukaj borowików pod dębami i sosnami, a koźlarzy w pobliżu brzóz.
  • Etyka: Grzyby, których nie zbierasz (np. robaczywe), zostaw w lesie – są niezbędne dla ekosystemu.
  • Prawdziwa wartość: Największym skarbem nie jest pełen koszyk, ale wyciszenie i odpoczynek od codziennego pośpiechu