Wszystko zaczęło się na trasie z Ostrowca Świętokrzyskiego w kierunku miejscowości Brody. Jeden z kierowców zauważył Opla, który poruszał się w podejrzany sposób. Samochód jechał slalomem, kilkukrotnie zjeżdżał na przeciwległy pas ruchu oraz na pobocze. Świadek, nie tracąc zimnej krwi, ruszył w ślad za niebezpiecznym kierowcą, jednocześnie powiadamiając służby.
Finał na stacji paliw i ucieczka do lasu
Kulminacyjny moment nastąpił w miejscowości Krynki. Gdy kierujący Oplem zjechał na stację paliw i zatrzymał się przy dystrybutorze, świadek wykazał się ogromną odwagą – podbiegł do auta i zabrał kluczyki, uniemożliwiając dalszą jazdę. Po krótkiej sprzeczce pijany kierowca porzucił pojazd i salwował się ucieczką w kierunku pobliskiego lasu.
Na miejscu błyskawicznie pojawili się policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego wraz z przewodnikiem psa służbowego. Rozpoczęły się poszukiwania mężczyzny, który – jak się wkrótce okazało – zdążył już poprosić o wsparcie najbliższą osobę.
"Ratunek", który pogrążył obu
Podczas patrolowania okolicy policjanci zauważyli Peugeota, w którym siedział mężczyzna odpowiadający rysopisowi uciekiniera. Po zatrzymaniu pojazdu do kontroli prawda wyszła na jaw.
„Badanie stanu trzeźwości wykazało, że 25-letni mieszkaniec Ostrowca Świętokrzyskiego miał ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu”- powiedziała nam Klaudia Saramak z KPP Starachowice.
To jednak nie był koniec problemów tej rodziny. Za kierownicą Peugeota siedział ojciec 25-latka. Mężczyzna, chcąc pomóc synowi, sam złamał prawo, ponieważ prowadził auto pomimo obowiązującego go sądowego zakazu.
Konsekwencje bez taryfy ulgowej
Obaj mężczyźni będą teraz musieli odpowiedzieć za swoje czyny przed sądem. Grozi im kara pozbawienia wolności, wysokie grzywny oraz kolejne (lub przedłużone) zakazy prowadzenia pojazdów. Dzięki czujności świadka udało się wyeliminować z ruchu drogowego osoby, które stanowiły realne zagrożenie dla życia innych.