Sprawę w mediach społecznościowych nagłośnił dziś lokalny aktywista, Max Ciszek. "Tymczasem w Starachowicach pod szpitalem. Akt wandalizmu czy jak to nazwać , skoro nie ma kompletnie miejsca aby zaparkować auto" - napisał Max i zamieścił to zdjęcie .
i
Rozgorzała dyskusja, a zdania internautów były podzielone
- Pisanie po samochodach, nawet zmywalnym markerem, dla wielu osób nadal jest przekroczeniem granicy.
- Niszczenie trawników to także forma wandalizmu – tylko często mniej zauważana.
- Nigdy nie zdarzyło mi się zaparkować na trawie czy zablokować chodnika – to nie brak miejsc, tylko kwestia podejścia i szacunku do innych.
Jak się dowiedzieliśmy sprawa ta miała swój finał na policji, co potwierdził Paweł Kusiak, oficer prasowy KPP Starachowice.
W dniu dzisiejszym (15.04), po godzinie 10:00, przeprowadzono interwencję na zgłoszenie 29-letniej kobiety, która poinformowała, że nieznana osoba naniosła napisy na szyby jej pojazdu - relacjonuje Kusiak.
W toku interwencji ustalono również, że zgłaszająca także dopuściła się wykroczenia
Pojazd zgłaszającej był zaparkowany na terenie zielonym (trawniku), czym dopuściła się ona wykroczenia z art. 144 KW. Kobieta została pouczona - mówi Kusiak. I dodaje, że prowadzone będą także czynności wyjaśniające, mające na celu ustalenie osoby, która dokonała naniesienia napisów na pojeździe. W ramach tych czynności zostanie m.in. sprawdzony monitoring. Nieznanemu "szeryfowi"może grozić kara ograniczenia wolności albo grzywny.
Wygląda na to, że starachowicki szpital ma swojego "szeryfa" bowiem jak informują nasi czytelnicy także oni zostali pouczeni w nietypowy sposób. Za wycieraczkami aut zaparkowanych pod szpitalem znajdują takie wiadomości:
i
Będziemy śledzić tę sprawę i informować Was na bieżąco.