Wiedźmy rzuciły wyzwanie tradycji "Marzanna została w toni"
Grupa Morsujące Wiedźmy Świętokrzyskie po raz kolejny pokazała, że ich spotkania mają w sobie nutę magii i niepokorności. Tym razem scenariusz pożegnania zimy był co najmniej zaskakujący.
"Dziś Morsujące Wiedźmy Świętokrzyskie zrobiły coś, czego nie przewidują żadne stare porządki" – relacjonują uczestniczki.
Zamiast tradycyjnego spalenia symbolu zimy, Wiedźmy zdecydowały się na krok, na który mało kto by się odważył. Choć ogień był już gotowy, Marzanna skończyła w lodowatej wodzie.
"Bez chwili zawahania zabrały ją ze sobą do zimnej wody. Tam została, bo prócz wiedźm, nie ma odważnych, by ją wydobyć z zimnej toni" – dodają z dumą.
Mors może więcej. Z wiosną się nie dyskutuje!
Zupełnie inny, pełen optymizmu klimat panował u ekipy Mors może więcej. Tam Marzanna, wykonana własnoręcznie przez członków grupy, stała się powierniczką wiosennych nadziei.
"Nawet Morsy z Wiosną nie dyskutują. Dziś królową była Marzanna, powierzyliśmy jej nasze marzenia i przywitaliśmy wiosnę" – czytamy we wpisie grupy.
Brzeg zbiornika wypełnił się kolorami, kwiatami i szerokimi uśmiechami. Było radośnie, kwieciście i – co najważniejsze – we wspólnym gronie, które udowadnia, że morsowanie to przede wszystkim pasja łącząca ludzi.
Czy to już naprawdę koniec?
Choć wiosna oficjalnie przejęła rządy, a Marzanny zniknęły z horyzontu (lub spoczęły na dnie), świętokrzyskie morsy nie mówią jeszcze ostatniego słowa. Mimo coraz wyższych temperatur, grupa Mors może więcej zapowiada krótko: "Sezon jeszcze nie skończony. Do zobaczenia za tydzień!".
Dla wielu fanów zimnych kąpieli to właśnie teraz zaczyna się najciekawszy czas – walka o każdą kroplę chłodu w coraz cieplejszych promieniach słońca. Niezależnie od tego, czy wolisz mroczne rytuały w zimnej toni, czy radosne sypanie kwiatów, jedno jest pewne – świętokrzyskie morsy to najbardziej energetyczna społeczność w regionie!
Dlaczego to był rekordowy sezon?
Tegoroczna zima, choć bywała kapryśna, przyciągnęła do świętokrzyskich akwenów rekordową liczbę śmiałków. Morsowanie przestało być tylko niszowym hobby, a stało się sposobem na integrację i dbanie o formę psychiczną.
Co dawało nam morsowanie w tym roku?
- Zastrzyk endorfin. Nazywanych hormonami szczęścia, które pomagają przetrwać krótkie, szare dni.
- Hartowanie organizmu. Zauważalna poprawa odporności i lepsza regeneracja.
- Wspólnota. Grupy takie jak Morsujące Wiedźmy czy Mors może więcej to przede wszystkim przyjaźnie, które zostają na lata, również poza sezonem zimowym.
