Wszystko zaczęło się od wiadomości, która pojawiła się w sieci w ubiegłą środę. Młoda kobieta za pośrednictwem popularnego komunikatora poinformowała, że przygotowuje atak na jedną z placówek oświatowych. Funkcjonariusze nie zwlekali ani chwili. Informacja natychmiast postawiła na nogi nie tylko starachowickich kryminalnych, ale także funkcjonariuszy CBŚP oraz Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach.
Policja nie bagatelizuje takich sygnałów
Mundurowi bardzo szybko ustalili, kto stoi za niepokojącymi wpisami. Jeszcze tego samego dnia 17-latka została zatrzymana i trafiła do policyjnej celi. Funkcjonariusze zabezpieczyli również jej urządzenia elektroniczne, które posłużą jako dowody w sprawie.
Jak wyjaśnia asp. Paweł Kusiak, oficer prasowy KPP w Starachowicach, młoda kobieta "wywołała przekonanie o zagrożeniu, które nie istnieje". Ze wstępnych ustaleń wynika, że nastolatka nie miała realnych planów przeprowadzenia ataku. Jej zachowanie było podyktowane chęcią zaistnienia w internecie. Policjant podkreśla, że dziewczyna działała "najprawdopodobniej dla żartów oraz chcąc zwrócić na siebie uwagę".
8 lat za "żarty" w internecie
Choć dla nastolatki mógł to być jedynie sposób na zdobycie popularności, prawo patrzy na takie czyny bardzo surowo. W czwartek 17-latka usłyszała oficjalny zarzut dotyczący fałszywego zawiadomienia o zagrożeniu.
Zgodnie z przepisami, za taki czyn "kodeks karny przewiduje karę do 8 lat pozbawienia wolności". Na ten moment prokurator zdecydował o zastosowaniu wobec młodej kobiety wolnościowych środków zapobiegawczych, w tym dozoru policyjnego.
Przestroga dla innych
Ta sprawa to jasny sygnał dla wszystkich użytkowników sieci - w internecie nikt nie jest anonimowy, a słowa mają swoją wagę. Policja dysponuje nowoczesnymi narzędziami, które pozwalają błyskawicznie namierzyć autorów gróźb, nawet jeśli wydaje im się, że działają w ukryciu. To, co dla kogoś jest "głupim żartem", dla służb jest sygnałem do natychmiastowego działania, które angażuje ogromne środki i siły. Jak pokazuje przykład ze Starachowic, za chwilę nieprzemyślanej "sławy" w sieci można zapłacić wysoką cenę, która zrujnuje dorosłe życie już na starcie.