Szokujące kulisy awarii. Deszczówka w głównej magistrali
Jak doszło do tego, że niebezpieczna bakteria Escherichia coli sparaliżowała miasto? Prezes PWiK Jerzy Miśkiewicz wyjaśnił, że przyczyną był pechowy zbieg okoliczności podczas prac remontowych prowadzonych między 11 a 14 czerwca na ulicach Partyzantów i 1 Maja.
"Doszło do rozszczelnienia wodociągu i woda z wykopu – w tym czasie były też opady deszczu – dostała się do dużej magistrali. Mimo że płukaliśmy, jednak dostała się i (...) przeniosła się w kierunku osiedla Południe” – przyznał prezes.Skala problemu zaskoczyła same służby. Dyrektor Sanepidu, Ewa Dróżdż, nie ukrywa, że po odczytaniu wyników w laboratorium zapanował „sajgon”, ponieważ trzeba było błyskawicznie namierzyć, gdzie w sieci liczącej 400 km przemieściło się skażenie.
Problem jest o tyle trudny, że w przypadku bakterii coli normy są nieubłagane – dopuszczalna ilość to równe zero. Nawet jedna jednostka w próbce sprawia, że woda staje się niezdatna do spożycia.
Ważny apel. Masz w domu SodaStream? Nie używaj go!
Wśród nowych informacji od prezesa PWiK pojawiło się bardzo konkretne ostrzeżenie dla użytkowników domowych syfonów i urządzeń do gazowania wody. To kluczowa informacja dla osób, które próbują „uzdatniać” wodę na własną rękę.
"Proszę nie korzystać z systemów typu SodaStream”, jeśli używacie wody bezpośrednio z kranu" – zaapelował Jerzy Miśkiewicz
Prezes przypomniał również, że choć z punktu widzenia mikrobiologii bakterie giną w temperaturze powyżej 45 stopni, to oficjalne restrykcje Sanepidu są znacznie szersze. Zgodnie z komunikatem nr 2/2026, woda nie nadaje się do picia, mycia zębów, przygotowywania posiłków, a nawet mycia naczyń kuchennych i przemywania ran – nawet po przegotowaniu.
Intensywne chlorowanie. Dlaczego woda „śmierdzi”?
Mieszkańcy Starachowic zauważyli, że woda w kranach ma teraz intensywny, chemiczny zapach. Jak wyjaśnia prezes, jest to proces niezbędny i kontrolowany.
Dawki są bezpieczne, ale mieszkańcy (...) są przyzwyczajeni, że woda jest praktycznie bez smaku. Teraz mamy posmak chloru. On jest niezbędny do dezynfekcji - informuje Miśkiewicz
Najtrudniejsza sytuacja panuje obecnie w rejonie osiedla Południe (okolice Szkoły Podstawowej nr 6), gdzie sieć płukana jest najintensywniej. Paradoksalnie, to że mieszkańcy boją się odkręcać kran, spowalnia proces oczyszczania, bo woda wolniej przepływa przez rurociągi.
Kiedy koniec alertu? „Wariant optymistyczny”
Prezes Miśkiewicz studzi nastroje co do błyskawicznego zakończenia akcji. „Badanie trwa 48 godzin, następnie jest potwierdzane. Także niestety ten weekend będziemy musieli jeszcze się liczyć z tym, że te ograniczenia będą”
Optymistyczny wariant zakłada, że sytuacja może uspokoić się z końcem tygodnia, ale wszystko zależy od kolejnych wyników badań bakteriologicznych. Do tego czasu mieszkańcy muszą korzystać z wody dostarczanej w woreczkach oraz z beczkowozów, które przyjechały z pomocą m.in. z Ostrowca Świętokrzyskiego, Skarżyska-Kamiennej i Stąporkowa.
Prezes Jerzy Miśkiewicz przekazał kilka mniej oczywistych szczegółów dotyczących walki ze skażeniem i samej specyfiki sieci wodociągowej w Starachowicach:
- Prewencyjne chlorowanie już w niedzielę. Okazuje się, że wodociągi zaczęły „lekko chlorować” zbiorniki już w niedzielę, 14 czerwca, czyli jeszcze przed oficjalnym potwierdzeniem skażenia. Prezes wyjaśnił, że przy pracach na tak dużych średnicach rur robi się to profilaktycznie, ale stosowano wtedy małe dawki, bo „obywatele nie lubią posmaku chloru”.
- Chlor płynie „falami”. Zapach i posmak chloru jest obecnie wyczuwalny w całym mieście, ponieważ jest on dozowany na ulicy Iglastej do obu głównych magistral (górnej i dolnej). Co ciekawe, prezes zaznaczył, że chlor dociera do kranów „falami” – jego intensywność zależy od aktualnego rozbioru wody przez mieszkańców w danej części miasta.
- Szczególna uwaga na niemowlęta. Choć dawki chloru są bezpieczne, prezes Miśkiewicz wskazał, że największą ostrożność należy zachować w przypadku dzieci do pierwszego roku życia. Przypomniał przy tym ogólną zasadę, że dzieciom w tym wieku i tak nie powinno się podawać wody nieprzegotowanej.
- Woda stale migruje. Prezes przyznał, że mimo wyznaczenia konkretnych osiedli objętych alertem, sytuacja jest dynamiczna, ponieważ „woda migruje”. Z tego powodu wodociągi nie ograniczają się tylko do skażonych stref, ale stale monitorują i badają wszystkie punkty na terenie miasta.
- Rygor akredytacji. Jerzy Miśkiewicz podkreślił, że laboratorium wodociągów posiada akredytację Polskiego Centrum Akredytacji, co oznacza, że procedury są nieubłagane – wyników badań nie można „cofnąć” ani ogłosić przed zakończeniem pełnego okresu inkubacji bakterii, co tłumaczy czas oczekiwania na komunikaty.