Złoty wiek i burzliwa historia Klimontowa
Początki osadnictwa sięgają średniowiecza i łączą się z Klimontowem sandomierskim oraz Ramuntowicami. Osadę założył około 1240 roku kasztelan krakowski Klemens, od którego Klimontów wziął swoją nazwę. Klemens zginął podczas najazdu tatarskiego, a majątek przeszedł na jego synowca, również Klemensa. W XV wieku Klimontów znalazł się w posiadaniu rodu Ossolińskich, wywodzących się od Jaśka Topora zwanego Owcą.
To właśnie ta magnacka rodzina ukształtowała osadę. 2 stycznia 1604 roku Jan Zbigniew Ossoliński założył tu miasto przy dawnej osadzie Ramuntowice. W 1611 roku król Zygmunt III nadał przywileje targowe i jarmarki, stymulując rozwój gospodarczy.
Potop szwedzki przyniósł dwukrotne zniszczenie miasta, a zaraza oszczędziła zaledwie 33 mieszkańców. Trudności pogłębiły się w 1869 roku, gdy reforma carska odebrała Klimontowowi prawa miejskie. Przez ponad sto pięćdziesiąt lat osada rozwijała się dzięki lokalnej aktywności. Status miasta przywrócono niedawno, a dziś Klimontowem zarządza Urząd Miasta i Gminy.
Kolegiata św. Józefa – rzymska elipsa w sercu Małopolski
Badając zabytki Klimontowa, natychmiast dostrzeżemy monumentalną świątynię dominującą w krajobrazie. Kościół kolegiacki pw. św. Józefa to jedno z najwspanialszych i najbardziej oryginalnych dzieł barokowej architektury z XVII wieku w Polsce. Świątynię ufundował kanclerz Jerzy Ossoliński, wzorując ją na rzymskich budowlach, które podziwiał podczas poselstwa do Rzymu w 1633 roku.
Budowę rozpoczęto w 1643 roku pod kierunkiem architekta Wawrzyńca Senesa, który pracował też przy zamku Krzyżtopór w pobliskim Ujeździe. Projekt powstał prawdopodobnie pod wpływem rysunków rzymskiego kościoła S. Spirito dei Napoletani. Architektura kolegiaty zachwyca nietypowym rozwiązaniem – jej sercem jest eliptyczna nawa otoczona obejściem z emporami na piętrze.
Do elipsy przylegają dwie czworoboczne wieże oraz charakterystyczny przedsionek zwieńczony posągami św. Józefa i czterech ewangelistów. Jerzy Ossoliński nie dożył końca budowy; zmarł w 1650 roku i został pochowany w kryptach świątyni. Ostateczny kształt fasady i wież ukończono dopiero w latach 70. XVIII wieku. W bogatym wnętrzu szczególną uwagę zwracają precyzyjne sztukaterie autorstwa Giovanniego Battisty Falconiego z połowy XVII wieku.
Ślad dawnego sztetla – klasycystyczna synagoga
Klimontów świętokrzyskie przez wieki był miejscem, gdzie przenikały się różne kultury. Społeczność żydowska zamieszkiwała miasto niemal od początku jego istnienia, ponieważ Klimontów nie posiadał ograniczającego osadnictwo przywileju de non tolerandis Judaeis. Już pod koniec XVIII wieku wyznawcy judaizmu stanowili większość mieszkańców.
Jedynym zachowanym materialnym śladem tej społeczności w krajobrazie miasta jest synagoga. Pierwsza, drewniana bóżnica istniała tu przed 1727 rokiem. W połowie XIX wieku gmina żydowska wzniosła murowaną synagogę w stylu klasycystycznym. Budowla, usytuowana przy Małym Rynku, wyróżnia się czterokolumnowym portykiem jońskim na zachodniej fasadzie.
Oryginalnym rozwiązaniem są dwa poprzeczne, symetryczne ciągi schodów ukryte za kolumnadą, które prowadziły do babińca na piętrze. Nad wejściem widnieje supraporta z datą 1851 i nazwiskiem Sobkowski. Podczas II wojny światowej bóżnica służyła jako magazyn. Po wojnie budynek pełnił funkcję składnicy owoców i warzyw, a tynki pobielono, przykrywając polichromie. Obecnie zabytek należy do Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP, przypominając o wielokulturowej historii Klimontowa.
Od Jakuba Zysmana do poety Bruna Jasieńskiego
Z tutejszą społecznością żydowską wiąże się postać lekarza Jakuba Zysmana, inicjatora wielu pożytecznych przedsięwzięć w mieście. Jego syn, Wiktor Zysman, przyszedł na świat właśnie w Klimontowie. Chłopiec został adoptowany przez rodzinę Jasieńskich, zmieniając nazwisko na Bruno Jasieński.
Choć poeta opuścił miasteczko w młodości, Klimontów powracał w jego biografii – to tu w latach młodzieńczych założył amatorski teatr. Okazała kamienica Zysmanów stoi w pobliżu kolegiaty, goszcząc obecnie bank oraz siedzibę urzędu gminy. Pamięć o poecie jest wciąż żywa dzięki corocznemu festiwalowi Brunonalia, przyciągającemu do miasta miłośników sztuki.
Klasztorne dziedzictwo i najdłuższa aleja kasztanowców
Spacerując po mieście, warto zobaczyć dawny zespół klasztorny Dominikanów z kościołem pw. św. Jacka i Najświętszej Maryi Panny. Ufundowany w 1613 roku przez Jana Zbigniewa Ossolińskiego kompleks łączy styl renesansowy z elementami późnogotyckimi i manierystycznymi, co jest zasługą warsztatu Gaspara i Sebastiana Fodigów z Chęcin.
We wnętrzu kościoła kryją się bezcenne skarby, w tym ołtarz główny z 1650 roku oraz ołtarz Świętego Krzyża z motywem drzewa Jessego. Cennym zabytkiem jest też słynąca łaskami moskiewska ikona Matki Bożej z Dzieciątkiem z XIV wieku.
Miasteczko kryje też przyrodniczy ewenement. Pod murami dawnego pałacu zaczyna się najdłuższa w Europie aleja kasztanowców, a w pobliżu, w Szymanowicach, można odpocząć nad zalewem Koprzywianki lub odwiedzić Muzeum Geologiczne.
Legendy o cukrze i walecznym siłaczu
Lokalna tradycja i historia Klimontowa obrosły fascynującymi legendami. Jedna z nich mówi o podziemnych tunelach, które miały łączyć rodowy zamek w Ossolinie z pałacem w Klimontowie oraz zamkiem Krzyżtopór w Ujeździe. Według opowieści, bracia Ossolińscy mieli podróżować tymi korytarzami na saniach zaprzężonych w konie, a całą trasę kazali wysypać cukrem, będącym wówczas towarem luksusowym.
Z kolei opowieść o Nikisiole przywołuje postać legendarnego chłopa o nadludzkiej sile, który zimę przesypiał niczym niedźwiedź, budząc się dopiero na wiosnę pod wpływem głodu. Gdy na Klimontów napadali Szwedzi w środku zimy, huk armat nie zdołał go obudzić. Kiedy jednak wiosną w bramach miasta pojawiym się kozaccy najeźdźcy, głodny Nikisioł przebudził się i przy pomocy zwykłych wideł przepędził całą hordę, ratując mieszkańców. Na pamiątkę tego wyczynu mieszkańcy otworzyli restaurację "Nikisiołka".
Tradycje te ożywają co roku podczas hucznego Jarmarku na św. Jacka, który odbywa się w połowie sierpnia. To trzydniowe święto łączy regionalne dożynki, występy kapel ludowych, jarmark rękodzieła kół gospodyń wiejskich oraz koncerty gwiazd estrady, stanowiąc doskonałą okazję, by poczuć wyjątkowy klimat tego świętokrzyskiego miasteczka.
źródła: Świętokrzyskie szlaki turystyczne - PTTK, „Jak Nikisioł Kozaków przepędził - Miasto Klimontów wita” – tekst Tomasza Kukuły, Zabytek.pl.
