Recydywa w Suchedniowie
Wszystko zaczęło się we wtorek w Suchedniowie. Mężczyzna podróżował hulajnogą elektryczną po wypiciu alkoholu. Kontrola zakończyła się krótką rozmową z policjantami oraz rachunkiem na 1000 złotych za jazdę w stanie po użyciu alkoholu (od 0,2 do 0,5 promila). Wielu po takiej wpadce wstawiłoby sprzęt do piwnicy i przeanalizowało życiowe wybory. Ale nie ten kierowca.
Ucieczka na hulajnodze i skumulowany mandat
Zaledwie dwa dni później 48-latek znów wyszedł na trasę. Gdy zauważył policyjny patrol, postanowił zignorować sygnały do zatrzymania i spróbować ucieczki. Jazda na dwukołowcu z niewielkim silniczkiem w starciu z policyjnym pościgiem od początku nie rokowała dobrze. Po szybkim ujęciu okazało się, że lista przewinień jest wyjątkowo długa:
- Ponad pół promila alkoholu. Badanie alkomatem wykazało stan nietrzeźwości, za co sam taryfikator przewiduje 2500 zł.
- Nielegalny wjazd na jezdnię. Mężczyzna jechał ulicą, na której obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h. Według przepisów hulajnogą można wjechać na jezdnię tylko wtedy, gdy ograniczenie wynosi maksymalnie 30 km/h, a w pobliżu nie ma ścieżki rowerowej.
- Niezatrzymanie się do kontroli. Próba uniknięcia odpowiedzialności drastycznie podniosła rachunek.
Mundurowi nie stosowali już taryfy ulgowej.
Finalnie podróż zakończyła się dużo drożej. Za te czyny otrzymał on mandat karny w wysokości 7600 złotych. Policjanci kategorycznie zakazali mu dalszej jazdy – przekazuje podkom. Anna Sławińska, oficer prasowy KPP w Skarżysku-Kamiennej.
Przypominajka dla roztargnionych
Łącznie dwie podejrzane przejażdżki kosztowały 48-latka aż 8600 złotych. Policjanci po raz kolejny przypominają, że hulajnoga elektryczna w świetle prawa jest pojazdem, a nie zabawką do wracania z imprezy.
Apelujemy o rozsądek i przypominamy, że ignorowanie przepisów słono kosztuje. Pamiętajmy, że odpowiedzialna jazda na hulajnodze to klucz do bezpieczeństwa własnego i innych – podsumowuje podkom. Anna Sławińska.