Ta świętokrzyska wioska była dawniej miastem. Dziś zachwyca perełką z XVI wieku

W sercu powiatu włoszczowskiego, pośród malowniczych lasów gminy Radków, leży miejscowość, której dzisiejszy spokój może być mylący. Kossów, bo o nim mowa, to obecnie niewielka wieś licząca zaledwie 227 mieszkańców, jednak jej przeszłość skrywa historię godną największych ośrodków regionalnych. Choć dziś kojarzy się głównie z ciszą i sielskim krajobrazem, przez wieki tętniło tu życie miejskie, a o lokalnej bitwie partyzanckiej do dziś uczą się przyszli oficerowie w amerykańskiej akademii West Point.

Drewniany kościół w Kossowie z modrzewia. O historii tej świętokrzyskiej wsi przeczytasz na Eska Starachowice.
Autor: Agnieszka Maciąg - Wojtanowska / Archiwum prywatne Kossów. Ta świętokrzyska wioska była dawniej miastem. Dziś zachwyca perełką z XVI wieku

Świętokrzyska wieś przyciąga pasjonatów historii przede wszystkim jednym z najcenniejszych zabytków drewnianej architektury sakralnej w regionie. To tutaj, w cieniu wiekowych drzew, stoi kościół, którego ściany pamiętają czasy reformacji i wielkich rodów magnackich. Zapach starego drewna, unikalne detale konstrukcyjne i atmosfera miejsca, w którym czas płynie wolniej, sprawiają, że dawne miasto staje się obowiązkowym punktem na mapie każdego turysty odwiedzającego województwo świętokrzyskie.

Dawne miasto w sercu województwa świętokrzyskiego

Pierwsze wzmianki o miejscowości pochodzą już z 1381 roku, kiedy to osada stanowiła własność Mściwoja z Giebułtowa i Kwiliny, pieczętującego się herbem Lis. Przez stulecia ośrodek ten rozwijał się dynamicznie, zyskując status miasta, choć dokładna data nadania praw miejskich pozostaje tajemnicą historyków. Wiadomo jednak, że lokacja nastąpiła przed 1581 rokiem, a miejscowość pełniła funkcję ważnego centrum dóbr szlacheckich.

Miejska przeszłość osady była niezwykle barwna. Już w średniowieczu funkcjonowała tu szkoła, a ambitni synowie kossowskich mieszczan wyjeżdżali na studia do samej Akademii Krakowskiej. W XVI wieku miasteczko otrzymało prestiżowy przywilej organizowania trzech jarmarków rocznie, co napędzało lokalny handel i rzemiosło. W 1581 roku odnotowano tu obecność piekarzy, szewców, kowali, tkacza, rzeźnika, a nawet garncarza.

Kres miejskiej świetności przyniósł wiek XIX i początek XX stulecia. Miejscowość utraciła prawa miejskie w 1869 roku, co było ciosem dla jej prestiżu i rozwoju. Mimo że w tamtym czasie działały tu jeszcze papiernia, tartak, huta szkła czy gorzelnia, wielki pożar z początku XX wieku ostatecznie przypieczętował degradację ośrodka do roli wsi.

Kościół w Kossowie – skarb z XVI wieku

Największą atrakcją, jaką oferuje ta świętokrzyska wieś, jest modrzewiowy kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej, dawniej noszący wezwanie Wszystkich Świętych. Historia parafii sięga XV wieku, a obecna świątynia, choć wzniesiona w latach 1764–1766 z fundacji Józefy Michałowskiej, kryje w sobie znacznie starsze tajemnice. Badania architektoniczne sugerują, że budowla mogła powstać na zrębie dawnego, gotyckiego kościoła, a niektóre elementy konstrukcyjne wskazują na XVII-wieczne pochodzenie.

Miałam szczęście zajrzeć do środka. Już od progu uderza charakterystyczny zapach starego drewna, którego nie da się pomylić z niczym innym. Cisza, półmrok i światło wpadające przez okna tworzą niezwykły klimat. Drewniany strop, belka tęczowa z krucyfiksem, barokowe ołtarze, bogato zdobiona ambona i XVII-wieczna chrzcielnica pokazują, z jaką starannością tworzono kiedyś takie świątynie. Każdy detal wydaje się opowiadać własną historię - pisze na facebookowej grupie Razem przez Świętokrzyskie, administratorka Agnieszka Maciąg - Wojtanowska. Szczególną uwagę przyciąga ołtarz główny z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej. Trudno przejść obok niego obojętnie. W tej świątyni naprawdę czuje się spokój i atmosferę dawnych wieków. Nie jest to muzeum. To miejsce, które nadal żyje i gromadzi kolejne pokolenia mieszkańców. Kilkaset metrów dalej stoi dawny młyn wodny z przełomu XIX i XX wieku. Choć dziś nie napędza go już koło młyńskie, nadal przypomina o czasach, gdy szum płynącej wody wyznaczał rytm pracy całej okolicy. To właśnie takie budynki pozwalają wyobrazić sobie codzienność ludzi sprzed ponad stu lat.

Co zostało po miejskiej przeszłości?

Mimo utraty statusu miasta, w Kossowie wciąż można odnaleźć ślady dawnej urbanistyki. Centralny plac miejscowości do dziś zachowuje zarys dawnego rynku, przypominając o czasach, gdy odbywały się tu gwarne jarmarki. Spacerując po wsi, można natknąć się na stare domy z przełomu XIX i XX wieku, które łączą elementy murowane z drewnianymi.

Ważnym świadectwem dawnej gospodarki jest drewniany młyn wodny, położony kilkaset metrów od centrum wsi. Choć koło młyńskie już się nie kręci, budynek z przełomu wieków nadal stoi nad wodą, przypominając o czasach, gdy szum Białej Nidy wyznaczał rytm pracy lokalnej społeczności. Na terenie sołectwa znajdują się także przysiółki o wdzięcznych nazwach, jak Budki, Laskowiec czy Nowiny, które dopełniają krajobrazu tej historycznej osady.

Tajemnice i ciekawostki historyczne

Miejscowość zapisała się na kartach historii nie tylko architekturą, ale i niezwykłymi postawami swoich mieszkańców. W połowie XVI wieku, w dobie reformacji, Kossów stał się ewenementem na skalę kraju pod względem tolerancji religijnej. Ówczesny właściciel, Hieronim Rzeszowski – prywatnie spokrewniony z samym Mikołajem Rejem – założył tu zbór kalwiński. Co zdumiewające, katolicki ksiądz i kalwiński minister żyli w takim porozumieniu, że wymieniali się ambonami, głosząc nauki w swoich świątyniach.

Niezwykły rozdział dopisała II wojna światowa. Okoliczne lasy były areną zaciętych walk partyzanckich, a kulminacyjnym punktem była bitwa pod Kossowem stoczona w październiku 1944 roku. Polskie oddziały partyzanckie zadały Niemcom dotkliwe straty, przy minimalnych stratach własnych. Strategia i taktyka walki zastosowana podczas tej potyczki była na tyle innowacyjna, że jej opis trafił do materiałów szkoleniowych elitarnej akademii West Point oraz amerykańskich dywizji powietrznodesantowych jako wzorcowy przykład dywersji na zapleczu frontu.

Postać Kossowa została również utrwalona w literaturze przez Wespazjana Kochowskiego, wybitnego barokowego poetę, który poświęcił miejscowości jedną ze swoich fraszek. Duch artystyczny nie opuścił wsi do dziś – stąd pochodził Zdzisław Purchała, ceniony rzeźbiarz i poeta ludowy, laureat Nagrody im. Oskara Kolberga

Dlaczego warto odwiedzić Kossów?

Współczesna świętokrzyska miejscowość to idealny cel dla osób szukających ucieczki od komercji i tłumów. Obiekt znajduje się na popularnym Szlaku Architektury Drewnianej, stanowiąc jedną z jego najcenniejszych stacji. Odwiedzających wita tu autentyczność – cisza kościelnego wnętrza, półmrok rozświetlany smugami słońca wpadającymi przez stare okna i poczucie, że dotyka się historii liczącej setki lat.

Atrakcje województwa świętokrzyskiego to nie tylko wielkie zamki, ale właśnie takie miejsca jak to dawne miasto, gdzie każdy kamień i każda belka mają swoją opowieść. Wizyta tutaj pozwala wyobrazić sobie codzienność ludzi sprzed wieków i poczuć spokój, którego próżno szukać w obleganych kurortach. Kossów pozostaje żywym pomnikiem przeszłości, który mimo przeciwności losu, pożarów i degradacji administracyjnej, wciąż dumnie prezentuje swój historyczny blask.

QUIZ. Z czego słyną miasta i gminy w Świętokrzyskiem? Wskazujemy atrakcje i ciekawostki, ty podajesz miejsce!
Pytanie 1 z 10
Żeliwny grzejnik jest symbolem...

źródła: Gmina Radków, Izba Tradycji w Lasochowie, Zabytek.pl