Wystarczy stanąć na tutejszym Rynku, by poczuć ten specyficzny rytm. Miasteczko, które odzyskało prawa miejskie dopiero w 2019 roku, jest jak stara, piękna rycina, na której ktoś dorysował nowoczesny element. Jest nim nowa przeprawa na Wiśle, oddana do użytku w 2020 roku, która ostatecznie zastąpiła sentymentalny prom łączący przez dziesięciolecia Nowy Korczyn z małopolską Borusową. Choć technologia idzie naprzód, klimat królewskiego grodu sprzed wieków wciąż unosi się nad zakolami rzeki.
Osiemdziesiąt trzy wizyty Jagiełły
Historia Nowego Korczyna to opowieść o wielkim rozkwicie i bolesnym upadku. Wszystko zaczęło się w XIII wieku, kiedy Bolesław Wstydliwy wraz z żoną Kingą postanowili osadzić tu „Nowe Miasto”. Lokalizacja była genialna – w połowie drogi między Krakowem a Sandomierzem, przy ważnych traktach handlowych na Ruś i Węgry. To właśnie tutaj Władysław Jagiełło zwołał zjazd rycerstwa, uznawany za pierwszy polski sejm, i to tutaj aż 83 razy zatrzymywał się ze swoim dworem.
Największy blask miasto zyskało za czasów Kazimierza Wielkiego, który otoczył je murami i wzniósł potężny, murowany zamek królewski. Była to jedna z najzacniejszych rezydencji monarszych w Polsce, miejsce zjazdów politycznych i hołdów lennych. Dziś po zamku nie ma już widocznych śladów – w 1776 roku Sejm zezwolił na jego rozbiórkę, a kamień z królewskich murów posłużył... do budowy synagogi. To jeden z tych paradoksów historii, które sprawiają, że duch dawnej twierdzy wciąż jest obecny w miasteczku, tyle że w zupełnie innej formie.
Malownicza ruina i lwy na ścianie
Spacerując w stronę rzeki, nie sposób pominąć ruin synagogi. To prawdopodobnie jeden z najbardziej fotogenicznych obiektów na całym Ponidziu, wkomponowany w zielony krajobraz doliny Nidy. Wzniesiona pod koniec XVIII wieku budowla w stylu klasycystycznym, dziś jest zabezpieczoną ruiną, która wciąż budzi podziw swoją skalą. Na fasadzie wciąż można dostrzec ślady ośmiokolumnowego portyku, a we wnętrzu, na wschodniej ścianie głównej sali modlitewnej, zachował się aron-ha-kodesz. Szafa do przechowywania Tory zdobiona jest symbolicznymi wizerunkami lwów, które milcząco przypominają o dawnej, licznej społeczności żydowskiej Nowego Korczyna.
Kawałek dalej, przy Rynku pod numerem 25, stoi niepozorna kamienica zwana Domem Długosza lub „Akademią”. Choć z zewnątrz może nie rzucać się w oczy, jej mury pamiętają XVI wiek. To tutaj według tradycji nauki pobierał słynny kronikarz Jan Długosz. Wewnątrz zachowały się sklepienia kolebkowe oraz niewielka wystawa poświęcona historii miasta i św. Kindze. To właśnie takie miejsca sprawiają, że Nowy Korczyn jest jak żywa lekcja historii, którą odkrywa się krok po kroku.
Tęcza w kościele i bosa święta
Duchowość Nowego Korczyna jest nierozerwalnie związana z dwiema świątyniami. Pierwsza z nich to zespół pofranciszkański z kościołem św. Stanisława Biskupa, ufundowany już w 1257 roku. Z zewnątrz surowa, gotycka bryła skrywa oszałamiające, barokowe wnętrze. Polichromie mienią się tam niczym „tęczowe niebo”, a wzrok przykuwa imponująca belka tęczowa z grupą Ukrzyżowania oraz bogato zdobione stalle przedstawiające cuda św. Antoniego. Kościół ten pełni funkcję diecezjalnego sanktuarium św. Kingi.
Druga świątynia, kościół św. Trójcy z XVI wieku, to przykład architektonicznej elegancji i symetrii. Już od strony rynku widać nietypową dekorację prezbiterium z arkadowymi ogrójcami. Warto wejść do środka, by zobaczyć manierystyczne stiuki, charakterystyczne dla kościołów Ponidzia, oraz fragment późnogotyckiego tryptyku z rzadką sceną opłakiwania Chrystusa.
Niezwykle ważnym punktem dla mieszkańców i pielgrzymów jest źródełko św. Kingi, położone nieco na uboczu, przy drodze w stronę Starego Korczyna. Kinga, która „wolała być matką poddanych niż księżną”, słynęła z tego, że nawet zimą pokonywała tę drogę boso, zatrzymując się przy źródełku, by przemyć stopy. Według legendy woda z tego miejsca ma moc uzdrawiania chorób oczu. Dziś przy studni z wiaderkiem na łańcuchu stoi figura świętej z 1820 roku. Choć otoczenie nosi pewne piętno zapomnienia i brakuje tam wyraźnej ścieżki, panuje tu aura niezwykłej zadumy.
Nowy Korczyn z perspektywy kajaka
Miasteczko najlepiej zwiedzać pieszo – cała trasa spacerowa przez centrum i najważniejsze zabytki ma około 3 kilometry, co zajmuje nieco ponad godzinę. To idealna propozycja na rodzinną wycieczkę, ponieważ trasa jest krótka i łatwa. Miłośnicy aktywniejszego wypoczynku powinni natomiast spojrzeć w stronę rzeki. Nida jest tu płytka i czysta, co czyni ją jednym z najpiękniejszych szlaków kajakowych w regionie. Przystań kajakowa zlokalizowana w pobliżu synagogi to miejsce, gdzie wielu turystów kończy swoje spływy, delektując się widokiem historycznych ruin z perspektywy wody.
Dziś Nowy Korczyn stoi u progu kolejnych zmian. Gminny Program Rewitalizacji do 2030 roku zakłada m.in. modernizację centrum, budowę nowych ścieżek rowerowych i dalsze zabezpieczanie zabytków, w tym synagogi oraz pomnika księcia Bolesława Wstydliwego. To miasteczko, mimo przeciwności losu i wojen, które wielokrotnie je niszczyły, wciąż ma w sobie królewską godność. Warto tu przyjechać, zanim znowu stanie się gwarnym punktem na turystycznej mapie – by w ciszy Ponidzia usłyszeć szept historii znad dwóch rzek
źródła: Świętokrzyskie Travel, Miasto i Gmina Nowy Korczyn, Zabytek.pl
