Dziś ta świętokrzyska wieś, położona w sercu Nadnidziańskiego Parku Krajobrazowego, stanowi fascynujący cel dla każdego, kogo interesuje turystyka historyczna w Świętokrzyskiem. To tutaj splatają się losy wielkiego kronikarza Jana Długosza, geologiczne ewenementy na skalę światową oraz tragiczne echa nowożytnej historii. Chotel Czerwony to miejsce, w którym kamień mówi więcej niż podręczniki, a krajobraz Ponidzia pozwala na chwilę wytchnienia od zgiełku miasta.
Dlaczego warto zboczyć z głównej trasy między Buskiem-Zdrojem a Wiślicą, by odwiedzić to niewielkie sołectwo? Odpowiedź kryje się zarówno w gotyckich murach, jak i głęboko pod gipsowym wzgórzem, które skrywa skarby sprzed milionów lat.
Rubea Ecclesia, czyli dlaczego Chotel Czerwony jest „Czerwony”?
Wyjaśnienie zagadki historycznej nazwy prowadzi nas do barw materiałów budowlanych używanych w średniowieczu. Nazwa Rubea Ecclesia (Czerwony Kościół) pojawia się w dawnych źródłach równolegle z nazwą Chotel. Według historycznych przekazów, określenie to wywodzi się od koloru pierwszej świątyni, choć współczesne badania i analizy sugerują, że nazwa mogła przylgnąć do osady ze względu na specyficzny charakter fundacji sakralnej, która wyróżniała się na tle drewnianej zabudowy regionu.
Dzisiejsza nazwa, Chotel Czerwony, jest bezpośrednią kontynuacją tej tradycji. Pierwszy człon nazwy „Chotel” ma korzenie sięgające przynajmniej 1244 roku, kiedy to w dokumentach jako świadek nadania dla klasztoru w Mogile występuje Bryk z Chotla (Brictius de Chotel). Przez wieki nazewnictwo ewoluowało, ale przymiotnik „Czerwony” pozostał niezmienny, przypominając o dawnej łacińskiej metryce wsi.
Historia Chotla Czerwonego. Od średniowiecznych nadań po Jana Długosza
Historia Chotla Czerwonego jest nierozerwalnie związana z duchowieństwem wiślickim. Według Jana Długosza, tutejsza parafia należała do najstarszych w regionie i niegdyś obejmowała ogromne obszary, sięgające aż pod Chmielnik. Długosz pisał o niej z szacunkiem, nazywając ją „matką wielu innych parafii”. Z dochodów tej ziemi uposażano najważniejszych urzędników kapituły wiślickiej: kustosza, prepozyta i kantora.
Przełomowym momentem dla miejscowości były lata 1440–1450. Wówczas to Jan Długosz, pełniący funkcję kustosza kolegiaty wiślickiej, postanowił zastąpić starą, spróchniałą drewnianą świątynię nową budowlą z ciosowego kamienia. Co istotne, kościół w Chotlu Czerwonym był pierwszą z serii fundacji sakralnych wielkiego kronikarza. Analizy architektoniczne wskazują, że to właśnie tutaj Długosz kształtował swój styl fundatorski, który później powielał w innych miejscowościach Małopolski.
Miejscowość przez wieki pełniła ważną rolę administracyjną – jeszcze w XIX wieku i aż do 1950 roku była siedzibą gminy Chotel. Jednak jej dzieje mają też mroczne karty. Pod koniec zimy 1943 roku niemieccy okupanci dokonali we wsi zbrodni, mordując czworo ukrywających się Żydów oraz Polaków, którzy nieśli im pomoc. Te tragiczne wydarzenia stanowią bolesny element tożsamości tej miejscowości, o którym pamięć trwa do dziś.
Kościół św. Bartłomieja – gotycka perła i tajemnicze znaki
Najważniejszym zabytkiem, jaki musi uwzględnić każdy planujący, co zobaczyć w Chotlu Czerwonym, jest bez wątpienia kościół pw. św. Bartłomieja. Świątynia usytuowana na gipsowym wzgórzu jest jednym z najbardziej fotogenicznych symboli Ponidzia. Architektonicznie składa się z kwadratowej nawy i mniejszego prezbiterium, co jest typowym układem dla małych średniowiecznych kościołów parafialnych fundowanych przez Długosza.
Wchodząc do środka przez gotycką kruchta, warto spojrzeć w górę – sklepienia sieciowe nawy i prezbiterium zdobią zworniki z herbami fundatora (Wieniawa) oraz jego mecenasa, kardynała Zbigniewa Oleśnickiego (Dębno). Nad portalem prowadzącym do nawy znajduje się cenna tablica erekcyjna z 1450 roku, przedstawiająca Matkę Boską z Dzieciątkiem oraz świętych Stefana i Hieronima.
Jednak to, co najbardziej rozpala wyobraźnię turystów, znajduje się na zewnątrz. Na portalu południowej kruchty widoczne są zagadkowe wyryte obrysy stóp – jednej większej i jednej mniejszej. Do dziś historycy nie ustalili jednoznacznie ich znaczenia. Niektórzy dopatrują się w nich symboliki pokutnej, inni wiążą je z legendami o dawnych budowniczych. Obok nich na ścianie można odnaleźć stary zegar słoneczny, który od wieków odmierza czas w dawnej Rubea Ecclesia.
Przyrodnicze skarby. Gigantyczne „jaskółcze ogony”
Chotel Czerwony to jednak nie tylko historia zapisana w kamieniu, ale i unikalna przyroda. Wieś jest znana z niezwykłych wychodni gipsu, które tworzą unikatowe formy geologiczne. Tuż pod murami kościoła rozciąga się tzw. Góra Kryształów Gipsowych. Można tu podziwiać gigantyczne kryształy gipsu szklicowego, nazywane ze względu na swój kształt „jaskółczymi ogonami”.
Niektóre z tych form osiągają wysokość od 2,5 do nawet 3,5 metra, co czyni je jednymi z największych tego typu kryształów na świecie. Powstały one około 14 milionów lat temu na dnie wysychającego morza mioceńskiego. Widok skrzących się w słońcu kryształów tuż pod gotyckimi murami kościoła robi ogromne wrażenie i jest punktem obowiązkowym dla każdego miłośnika geologii.
Dodatkową atrakcją jest tzw. „kuchnia proboszcza” – wykuty w skale gipsowej korytarz o długości około 20 metrów, który dawniej służył jako piwnica, a dziś stanowi wejście do wnętrza gipsowego wzgórza. Chociaż wstęp do samej groty jest ograniczony kratą, samo jej otoczenie i widoczne kryształy są dostępne dla każdego spacerowicza.
Atrakcje Ponidzia i turystyka aktywna
Miejscowość stanowi doskonałą bazę do odkrywania innych atrakcji Ponidzia. W bezpośrednim sąsiedztwie wsi znajdują się dwa cenne rezerwaty: Przęślin, chroniący roślinność stepową i gipsowe wychodnie, oraz Góry Wschodnie. Spacerowa trasa łącząca te miejsca z kościołem św. Bartłomieja to około 5-6 kilometrów łatwej wędrówki z pięknymi panoramami „Polskiej Toskanii”.
Chotel Czerwony leży również na trasie Małopolskiej Drogi św. Jakuba, nawiązującej do dawnego średniowiecznego szlaku do Santiago de Compostela. Przez wieś przebiega niebieski szlak turystyczny z Pińczowa do Wiślicy, co czyni ją atrakcyjną dla turystów pieszych i rowerzystów.
Zaledwie kilka kilometrów dzieli wieś od królewskiej Wiślicy, gdzie warto zobaczyć kolegiatę Kazimierza Wielkiego oraz nowoczesne muzeum archeologiczne. Bliskość Buska-Zdroju (ok. 13 km) sprawia natomiast, że Chotel Czerwony jest idealnym celem jednodniowych wycieczek dla kuracjuszy i turystów wypoczywających w tym znanym uzdrowisku.
Zobacz Wiślicę na zdjęciach
Dlaczego warto tu przyjechać?
Zabytki województwa świętokrzyskiego często kojarzą się z zamkiem w Chęcinach czy opactwem na Świętym Krzyżu, jednak to właśnie mniejsze miejscowości, takie jak Chotel Czerwony, pozwalają poczuć autentyczny klimat dawnych wieków. Ta świętokrzyska wieś łączy w sobie wszystko, co najlepsze w regionie: głęboką historię sięgającą czasów Państwa Wiślan, wybitną architekturę sakralną i cuda natury.
Niezależnie od tego, czy interesuje nas turystyka historyczna w Świętokrzyskiem, czy po prostu szukamy ciszy i spokoju wśród malowniczych pagórków, dawna Rubea Ecclesia nie zawiedzie naszych oczekiwań. To miejsce, w którym historia Jana Długosza wciąż żyje w ciosanym kamieniu, a gipsowe kryształy przypominają o potędze sił natury sprzed milionów lat. Chotel Czerwony to po prostu jeden z najcenniejszych skarbów, jakie skrywają najstarsze miejscowości Świętokrzyskiego.
źródła: Świętokrzyskie Travel, narwianie.pl, Strażnicy Czasu, Świętokrzyskie szlaki turystyczne.