Znajduje się w niej drewniane arcydzieło. To jedna z najpiękniejszych wsi w woj. świętokrzyskim

Gdy zjeżdżasz z głównej trasy i kierujesz się w stronę powiatu kazimierskiego, krajobraz zaczyna gwałtownie falować. To tutaj, wśród wąwozów i lessowych pagórków Ponidzia, leży wieś, która kiedyś mogła być sercem potężnego państwa, a dziś oferuje spokój, jakiego trudno szukać w obleganych kurortach. Stradów to miejsce, gdzie historia plemienia Wiślan spotyka się z XVII-wieczną duchowością, a wszystko to otoczone jest naturą przypominającą do złudzenia krajobrazy Toskanii. Choć miejscowość liczy niespełna tysiąc mieszkańców, jej skala – zwłaszcza ta sprzed tysiąca lat – potrafi odebrać dech w piersiach. Obiecano nam tu historię o potędze, pożarach i cudach, które do dziś przyciągają w te strony wiernych oraz poszukiwaczy tajemnic. Już po kilku minutach spaceru zrozumiałam, że to nie jest zwykła wieś, jakich wiele w województwie świętokrzyskim.

Zabytkowy drewniany kościół w Stradowie pod błękitnym niebem. O atrakcjach wsi przeczytasz na Eska Starachowice.
Autor: Agnieszka Jędrasik Stradów. Znajduje się w niej drewniane arcydzieło. To jedna z najpiękniejszych wsi w woj. świętokrzyskim

Dlaczego o Stradowie mówi się coraz częściej?

Przez lata Stradów pozostawał w cieniu bardziej znanej Wiślicy czy Buska-Zdroju, jednak ostatnie sezony przyniosły tu spore zmiany. W 2024 roku wykonano system nowych ścieżek i mostków, które wreszcie pozwalają cywilizowanie dotrzeć do największych atrakcji miejscowości. Powstał też nowoczesny punkt widokowy, z którego można objąć wzrokiem panoramę tak rozległą, że przy dobrej pogodzie na horyzoncie pojawiają się szczyty Beskidów.

Największe wrażenie zrobiło na mnie to, jak umiejętnie połączono tu surowość archeologicznego stanowiska z potrzebami współczesnego turysty. Na miejscu pojawiły się tablice edukacyjne, wiaty i miejsca na ognisko, co sprawia, że Stradów świętokrzyskie staje się idealnym celem na weekendowy wypad. Trudno uwierzyć, że to miejsce wciąż pozostaje tak mało znane szerszemu gronu podróżnych.

Grodzisko Stradów
Autor: Starostwo Powiatowe w Kazimierzy Wielkiej/ Materiały prasowe

Większość osób przyjeżdża tu dla „Zamczyska”, ale to tylko połowa sukcesu tego miejsca. Prawdziwa wycieczka po świętokrzyskim nie może pominąć sakralnego serca wsi, które skrywa w sobie skarby najwyższej klasy. Stradów to połączenie dwóch światów: potężnej, niemal brutalnej siły dawnych fortyfikacji i delikatnej, modrzewiowej architektury, która przetrwała stulecia.

Drewniany kościół, który zachwyca od pierwszego spojrzenia

Gdy parkujesz samochód w centrum wsi, twoją uwagę natychmiast przyciąga ciemna bryła świątyni. Kościół pw. św. Bartłomieja Apostoła w Stradowie to drewniane arcydzieło wzniesione w 1657 roku. Fundatorem był Władysław Myszkowski, ówczesny wojewoda krakowski, który postanowił odbudować świątynię po tragicznym pożarze z czasów potopu szwedzkiego. Wystarczy odejść kilkadziesiąt metrów od głównej drogi, by poczuć zapach starego, konserwowanego drewna modrzewiowego, z którego zbudowano nawę.

Wnętrze kościoła to podróż do epoki baroku. Najważniejszym elementem jest słynący łaskami obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, zwanej Stradowską. XVII-wieczny wizerunek zdobi srebrna sukienka z 1879 roku, ale to, co najbardziej porusza, znajduje się tuż obok. Wisi tam tablica, na której mieszkańcy przez wieki zapisywali świadectwa cudownych uzdrowień. Czytamy na niej o Boboli, który „zdrowie odzyskał”, czy o kobiecie z Maleszyc, która w wieku 60 lat doczekała się upragnionego potomstwa.

Najciekawsze detale świątyni to:

  • Kamienna chrzcielnica z XVII wieku
  • Zabytkowe obrazy Chrystusa i św. Marii Magdaleny
  • Wolnostojąca, drewniana dzwonnica z końca XVIII stulecia
  • Figura Najświętszej Maryi Panny ufundowana w 1915 roku jako wotum mieszkańców.

Kościół w Stradowie przeszedł kapitalny remont w latach 80. XX wieku, dzięki czemu dziś możemy podziwiać go w pełnej krasie. To miejsce emanuje specyficzną energią – jest tu intymnie, autentycznie i bardzo uroczyście, nawet gdy w środku nie ma nikogo poza nami.

Stradów to nie tylko kościół

Prawdziwa przygoda zaczyna się jednak, gdy skierujemy wzrok ku wzgórzom górującym nad wsią. To, co z oddali wygląda jak naturalne wzniesienie, w rzeczywistości jest największym wczesnośredniowiecznym grodziskiem w Polsce. Całe założenie obronne zajmowało kiedyś niewiarygodną powierzchnię 25 hektarów, a najnowsze badania sugerują, że mogło to być nawet 50 hektarów.

Spacer na „Zamczysko” (główny człon grodu) wymaga chwili wysiłku, ale widoki rekompensują każdy krok. Wały obronne osiągają tu miejscami wysokość 18 metrów, co w X wieku czyniło Stradów fortecą niemal niemożliwą do zdobycia. Gdy staniesz na szczycie, uświadomisz sobie, że pod twoimi stopami znajdują się pozostałości osady, którą mogło zamieszkiwać nawet kilka tysięcy osób. Archeolodzy odkryli tu ślady ponad 200 obiektów, w tym chaty z piecami kamiennymi, które ogrzewały dawnych Wiślan.

Dlaczego tak potężny ośrodek upadł? Historia Stradowa kończy się gwałtownie w XI wieku. Wielki pożar, który strawił umocnienia, prawdopodobnie w czasach Kazimierza Odnowiciela, sprawił, że gród nigdy nie odzyskał dawnej świetności. Jego rolę przejęła pobliska Wiślica, a Stradów stał się malowniczą ruiną, którą dziś możemy eksplorować. To, co zobaczyć w świętokrzyskim warto najbardziej, to właśnie ten kontrast między potęgą wałów a bezmiarem otaczających je pól.

Jak dojechać i kiedy najlepiej odwiedzić Stradów?

Dojazd do tej części województwa świętokrzyskiego jest stosunkowo prosty, choć trasa prowadzi przez kręte i wąskie drogi Ponidzia. Jadąc drogą nr 770 (między Krzyżem a Drożejowicami), należy skręcić w miejscowości Ciuślice na Zagaje Stradowskie. Po przejechaniu około 3,6 km, tuż za drewnianym kościołem, wąska asfaltowa droga poprowadzi was na parking. Stamtąd czeka was około 500-metrowy spacer pod górę polną ścieżką.

Kiedy najlepiej tu przyjechać? Stradów jest piękny o każdej porze roku, ale najpiękniejsze wsie świętokrzyskiego najmocniej lśnią wiosną i jesienią. Maj przesiąknięty jest zapachem kwitnących drzew, a październik barwi lessowe zbocza na złoto. Jeśli szukacie dodatkowych wrażeń, warto celować w okolice 17 maja – wtedy grodzisko często „ożywa” dzięki pokazom rycerskim, warsztatom pieczenia podpłomyków i występom lokalnych kapel.

Przygotujcie się jednak na to, że na miejscu nie ma rozbudowanej gastronomii. To wycieczka w stylu „slow” – warto zabrać własny prowiant, koc i po prostu spędzić godzinę na wałach, patrząc na horyzont. Najbliższe punkty gastronomiczne znajdziecie w Działoszycach lub Busku-Zdroju.

Czy warto tu przyjechać?

Zdecydowanie tak. Stradów to nie jest kolejna „atrakcja świętokrzyskiego” skrojona pod masowego turystę. To miejsce dla tych, którzy potrafią docenić surowy urok drewna i tajemnicę ukrytą w ziemi. Największe wrażenie zrobiło na mnie połączenie tej niemal toskańskiej lekkości krajobrazu z ciężką, krwawą historią upadku wiślańskiego grodu.

Jeśli planujecie wycieczkę po świętokrzyskim, nie traktujcie Stradowa jako przystanku na pięć minut. Wejdźcie do kościoła, przeczytajcie tablicę uzdrowień, a potem wdrapcie się na najwyższy punkt wałów. Dopiero wtedy zrozumiecie, dlaczego to jedna z najpiękniejszych wsi w regionie. Stradów to dowód na to, że największe skarby nie zawsze błyszczą złotem – czasem mają kolor starego drewna i lessowej ziemi.

Świętokrzyskie. W jakiej miejscowości znajduje się obiekt ze zdjecia?
Pytanie 1 z 12
W której miejscowości w Świętokrzyskiem zobaczyć można słynny Dąb Bartek?
Dąb Bartek

Źródła: Świętokrzyskie Travel ,  TuHistoria.pl – artykuł autorstwa Piotra Paszka, Bliźniaki na szlaku – blog podróżniczy