RDOŚ przesuwa terminy. Na decyzję środowiskową poczekamy do 2027 roku
Procedura wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla inwestycji na rzece Kamiennej nie zakończy się szybko. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Kielcach oficjalnie przedłużył termin rozpatrzenia wniosku Wód Polskich aż do 28 stycznia 2027 roku.
Głównym powodem są wykryte braki w przedłożonym raporcie oddziaływania na środowisko. Organ już 8 lipca 2026 roku wezwał inwestora do przedstawienia dodatkowych danych dotyczących wpływu budowy na środowisko przyrodnicze, wody powierzchniowe i podziemne oraz warunki gruntowo-wodne. Wody Polskie zadeklarowały przesłanie uzupełnionego raportu do 16 listopada, po czym RDOŚ planuje ponowne przeprowadzenie procedury udziału społeczności. Konieczne jest także uzyskanie opinii inspekcji sanitarnej oraz uzgodnień z Ministrem Infrastruktury.
Przesunięcia urzędowe przekładają się na cały harmonogram przedsięwzięcia. Zgodnie z najnowszymi wytycznymi, start samych robót budowlanych zaplanowano dopiero na pierwszy kwartał 2029 roku, a ich zakończenie ma nastąpić w 2032 roku.
Obietnice inwestora. Ochrona przed powodzią i suszą za 120 milionów zł
Według założeń Wód Polskich oraz lokalnych władz, zbiornik Bzin o powierzchni od 50 do ponad 100 hektarów (z rekomendacją dla wariantu o powierzchni 50–70 ha) ma rozwiązać strategiczne problemy regionu. Koszt budowy oszacowano na około 120 milionów złotych.
Główne zadania, jakie stawia przed obiektem inwestor, to:
- Ochrona przeciwpowodziowa poprzez spłaszczenie fali wezbraniowej rzeki Kamiennej,
- Gromadzenie rezerw wody na okresy suszy i zapewnienie tzw. przepływu nienaruszalnego,
- Zabezpieczenie wody do celów pożarowych oraz potencjalne wykorzystanie odnawialnych źródeł energii w małej elektrowni wodnej.
Hydrolodzy i przyrodnicy ostrzegają. Sztuczny akwen zwiększy ryzyko powodzi?
O ile urzędnicy mówią o bezpieczeństwie, o tyle niezależni hydrolodzy i ekolodzy z organizacji takich jak Pracownia na rzecz Wszystkich Istot czy Stowarzyszenie Nasz Bóbr kreślą zupełnie inny scenariusz. Z przedstawionych przez nich analiz ekspertów wynika, że inwestycja może przynieść efekty odwrotne do zamierzonych.
Eksperci wskazują na konkretne wyliczenia:
- Niewielka skuteczność. Objętość powodziowa zbiornika (ok. 800 tys. m³) pozwoli na zredukowanie fali wezbraniowej zaledwie o około **10,5%**.
- Utrata naturalnej retencji. Objęte planowaną budową naturalne łąki, szuwary i lasy łęgowe rzeki Kamiennej potrafią zatrzymać w naturalny sposób nawet 25% wody. Zastąpienie ich otwartym akwenem obniży zdolności retencyjne doliny.
- Śmiertelne zagrożenie awarią. Naukowcy alarmują, że w przypadku wystąpienia ekstremalnych opadów nawalnych mały zbiornik wypełni się w zaledwie parę godzin. Ewentualne uszkodzenie wałów lub pęknięcie zapory stworzyłoby ryzyko katastrofalnej powodzi dla całego Skarżyska-Kamiennej.
Upały i dewastacja przyrody. Co stanie się z rzeką?
Kolejną wątpliwością jest funkcjonowanie akwenu w trakcie letnich susz. Z wyliczeń naukowców wynika, że z powierzchni płytkiego zbiornika w sezonie letnim odparuje od 304 do 376 tys. m³ wody. Oznacza to stratę aż 45–56% całej pojemności użytkowej, co przy niskich przepływach może prowadzić do gnicia wody, zakwitów glonów i faktycznego wysychania rzeki poniżej tamy.
Inwestycja budzi również sprzeciw ze względu na lokalizację w obszarze Natura 2000 oraz w otulinie Suchedniowsko-Oblęgorskiego Parku Krajobrazowego. Teren ten stanowi siedlisko dla 89 gatunków ptaków (w tym 82 podlegających ścisłej ochronie) oraz 11 chronionych gatunków ryb i minogów (takich jak koza, głowacz białopłetwy czy minóg strumieniowy). Przepławka zaplanowana przez projektantów została oceniona przez ichtiologów jako konstrukcja wadliwa, co zablokuje szlaki migracyjne ryb.
Z tego powodu organizacje przyrodnicze złożyły oficjalny wniosek do RDOŚ o wydanie decyzji odmownej.